Spokojne piękno. Piękny spokój.

Genius loci.... W kościele pw. Piotra i Pawła unosi się on z pewnością. Choć wydarzenia historyczne i II Sobór Watykański miejsce te zmieniły w sposób radykalny, wypełnia on mury tej najstarszej tarnogórskiej budowli sakralnej w swoisty sposób a to również za sprawą umieszczonych tu przed ponad 100 laty witraży. Ksiądz Kokott zamawiając witraże w pracowni Wictora van der Forsta sprowadził do naszego miasta coś pięknego. I coś dającego spokój i refleksję. I to coś trwa do dzisiaj.

 Patrząc na kolorowe obrazy trzymam w palcach rąbek szaty MM, czuję wypukłość misternych haftów tam utrwalonych, głaszczę runo owieczki i pióra gołąbków, wyczuwam woń kadzidła i ciepła zapalonych w menorach świec, mrużę powieki w promieniach przenikających krajobrazy Ziemi Świętej. Poznać, to znaczy zrozumieć ducha miejsce zamieszkującego.

Dzisiaj pani Agnieszka, tarnogórska witrażystka, instalowała w dawne miejsca witraże, które wróciły do kościoła po renowacji. Widziałam ją, stojąc na zewnątrz kościoła, gdy na rusztowaniu, na męskim chórze w transepcie, przygotowywała okna osłaniające właściwe witraże (czyli zwyczajnie - czyściła je ścierkami ale i nowoczesną elektryczną myjką).

Interesujacy reportarz znajduje sie w Portalu Powiatu Tarnogórskiego. Tytuł? Wiadomy. Podtytuł? Może "Przywołane światłem piękno" http://tarnowskiegory.net.pl/foto/main.php