Zdarzyło się w kwietniu

   Kwiecień się kończy. I cóż z niego oprócz Wielkanocy zapamiętałam? Otóż to, że w dwóch wydaniach kwietniowych "Gwarka" pojawiły się 4 artykuły, w których pierwsze zdania zawierały liczbę znaczącą, bo 80 000 zł (słownie osiemdziesiąt tysięcy, dokładnie 84 180 zł). A że pieniędzy się ta liczba tyczyła, to kwotą tą obracali czterej panowie: najpierw pan naczelny redaktor, później trzech panów felietonistów. Obracali wokół parkingów i ulic.

   "Ratusz i starostwo ponad rok temu wydały razem na tzw. studium komunikacyjne 84 tys. zł." To cytat z "Dziennika Zachodniego" sprzed roku, ale sytuacja stała się aktualna też w bieżącym.
 
   Cóż, do cudzej kieszeni nie powinno się, będąc taktownym, zaglądać - powie niejeden. A czy budżet miejski to nie kieszeń mieszkańców? Czy więc interesują się oni własnymi wydatkami? Nie mam tu rozeznania, ale że zainteresowanie wydawaniem pieniędzy miejskich i powiatowych wykazała prasa, to stwierdzi każdy, kto czyta słowo pisane w naszych lokalnych mediach papierowych. A kto nie czyta, niech to zrobi i uczy się od panów redaktorów.    

       
Zdjęcie - Brak odczuwalnej potrzeby parkingów w śródmieściu doprowadził przed 6 laty do likwidacji płatnego parkingu na Placu Żwirki i Wigóry. I co? Firma "parkingotwórcza"
pracowników zwolniła (bezrobotni?), działalność w tym miejscu zlikwidowała (do budżetu nie wpływają podatki) a parking jak był, tak jest.