Tu się mieszka dobrze.

O kim chciałabym powiedzieć teraz? Hmmm... o tych, którzy przemieszczają się w różne miejsca i o tych osiadłych w jednym miejscu. A więc Ola. A właściwie Alexandra Kuziw zamierza przyjechać w maju do Polski, o czym napisała jakiś czas temu na swoim blogu. Ach, te uczucia niepewności, ekscytacji przed nieznanymi a oczekiwanymi chwilami! Z Kanady do Polski, z Barrie do Tarnowskich Gór. Każde ze zdań napisanych przez Olę dziwnie mnie poruszyło, chociaż były nieskomplikowane i bezpośrednie. A może dlatego, że były takie właśnie.
   Ola, Oleńka, Olunia została sfotografowana przed laty na tle parkowej donicy (zdjęcie na jej blogu). Ja również jestem posiadaczką fotki tego ciekawego pojemnika, który jest właśnie konserwowany.

       

Ten ruch włady miejskiej mnie ucieszył, ale i trochę rozczarował. Przypuszczałam, że konserwacja dwóch starych, ponad 100-letnich donic, obejmie odtworzenie uszkodzonych fragmentów ich ornamentyki. Niestety, brakujące części nie są uzupełniane. Czy to zbyt kosztowny proces a donice z zamku Donnersmarcków nie dość cenne? Czy park miejski, czysty i wypielęgnowany (nareszcie!), może być przyjaznym miejscem dla pięknych przedmiotów świadczących o naszej lokalnej historii? Wieża widokowa, "grzybek" przeciwdeszczowy, rosarium (bez róż), kiosk "Baba Jaga" (zamknięty jak tajemny skarbiec) pamiętają założycieli "parku na warpiach", Kokota i Ottego. Czy będą niszczeć wzorem donic? Stary a jednak nowy kort tenisowy to pozytywny akcent; o jego losach decyduje samorząd ale i mieszkańcy.
     "Zawsze coś" - jak w reklamie.