Dwóch młodych mężczyzn. Masz wybór.

   Zaczęło się od krótkiego ataku czkawki około 5:30. "Ktoś o mnie gada"-pomyślałam. Niedługo potem moje nazwisko (podwójne, z imieniem) przeczytałam w felietonie Portalu tg.net.
   Później wywlokłam psa do strzyżenia, zjadłam śniadanie, odwiedziłam lekarza i miejsce pracy, wypiłam kawę, zjadłam chłodnik z botwinki na obiad, wydałam trochę pieniędzy na "Gwarek" itp, a w końcu trafiłam na spotkanie w Urzędzie Miejskim pod hasłem "Masz głos, masz wybór". Tam dwóch młodych mężczyzn użyło mego nazwiska (podwójnego, z imieniem) w swych wypowiedziach. Drugiemu atakowi czkawki zapobiegłam, zatrzymując na dłuższą chwilę w płucach powietrze. 
   Stanisław Torbus (górujący wzrostem młody człowiek ze stowarzyszenia "Góry Kultury") sprawnie wywiązał się z roli prowadzącego zebranie; zadbał też o dostarczenie obecnym materialów informacyjnych. Czyli OK. Krzysztof ********** (młody człowiek elegancki - w jasnej koszuli z krawatem), reprezentując Urząd Miejski wypowiadał się pewnie, jak na profesjonalistę przystało. Znowu OK.
   Gra się zaczęła. Piłeczkę słowną wyrzucił przewodniczący zza stołu prezydialnego na połowę boiska, gdzie siedziała publiczność i reprezentant UM. Uczestnicy gry miejskiej (ok. 20) odbijali piłeczkę raz w tę, raz w tamtą stronę. Jaki był wynik - nie wiem. Z przykrością opuściłam po 30 minutach grupę zgromadzonych osób.
  Według materiałów akcję "Masz głos, masz wybór" podzielono na IV etapy. Pierwszy etap, w kórym krótko uczestniczyłam, nosił nazwę: "Jak rozmawiać, jak współpracować?" Jakie padły odpowiedzi? Czy kolejne spotkania przyciągną większą liczbę mieszkańców? Jakie będą widoczne rezultaty spotkań?