Salon letni; plenerowe kawiarenki

W ostatnim czerwcowym numerze dodatku tarnogórskiego Dziennika Zachodniego znalazł się krótki artykuł pt "Polubiliśmy plenerowe kawiarenki". Pozytywny odbiór przez tarnogórzan tych miejsc towarzyskich spotkań pod chmurką mnie nie dziwi. No, zdziwieni taką oceną  mogą być ci, którzy do nich nie zachodzą i, w rzeczy samej, nie znają ich. A serwowane tam są napoje gorące i zimne, słodycze (truskawkowy tort przy "Kopule" to rewelacja), przekąski i inne małe posiłki. I niesłusznie pokutuje jeszcze nazwa "ogródek piwny".

       

Zdjęcie
- ogródek letni z bujną (zazdroszczę!) lobelią w niebieskim (kobaltowym?) kolorze przy "Kopule" na rynku.

Dla mnie liczy się sceneria - otoczeni przez stare kamieniczki i kamienice (od XVI do XX wieku), podjadając i popijając co kto lubi, rozmawiając z tym i owym albo samotnie kontemplując chwile relaksu, jesteśmy w tarnogórskim salonie letnim - na starym rynku.
I najmilsze - możemy tu patrzeć na reliefy, medaliony i inne zdobienia budowli nie dostrzegane w pędzie codziennym. Widok ich ucieszy nas już teraz za każdym razem, gdy na nie spojrzymy. Pokazujmy je z dumą innym mieszkańcom i przyjeżdżającym gościom! Tarnowskie Góry - głowa do góry!

       

Zdjęcie - ogródek letni przed kawiarnią "Brick" - barwa kwiatów została świetnie dobrana do koloru elewacji kamienicy.