Coś kulturalnego, coś nastrojowego

No nie, fatalny upadek pamięci - nie trafiłam na czas do muzeum, gdzie wygłoszony został wykład o dziejach tarnogórskiej parafii ewangelickiej. Ten minus zbilansował się jednak z plusem - rozpoznana zostałam po ponad czterech latach przez mojego byłego ucznia. Teraz student medycyny (no, no za dużo powiedziane – siedem dni po immatrykulacji) skamieniał, gdy zidentyfikowałam bez podpowiedzi jego imię – Marcin, i miejsce zamieszkania – Nakło. Wykorzystałam błyskawicznie to osłupienie-ogłupienie, zaangażowałam przypadkowego młodego człowieka do roli fotografa i proszę. Zdjęcie 1 - oto nas dwoje przed wejściem na koncert organów i trąbki w kościele ewangelickim. Do własnej niefotogeniczności przywykłam . Naturalność za to jest moim atutem! Nie wspomne o wrodzonym wdzięku, takcie i bezpretensjonalności.

Antresole, balkony teatralne, kościelne chóry w konstrukcjach i zamysłach architektonicznych są umiejscowione wewnątrz budynków. Przechowują na swych wysokościach niejednokrotnie tajemnice, duchy, organy. Pod głównym chórem organowym zasiedli sprzymierzeni nie od dzisiaj burmistrz Czech i Jan Hahn . Zdjęcie 2 - nie jest to najlepsze miejsce do odbioru dźwięków organów i trąbki.

Trąbka przemawia do mnie dźwiękami radosnymi, żwawymi a nawet gdy trębacz gra utwory w smętnym lub poważnym nastroju daje przejrzyste i jasne dźwięki. Czy przymiotniki dotyczące bodźców wzrokowych mogą opisywać bodźce słuchowe? Jak słyszał swoją trąbkę (horn) Satchmo, Louis Armstrong, gdy w wieku 15 lat dostał ją od wychowawcy w zakładzie poprawczym?

PS.
Trąbka i saksofon to ulubiony instrument wielu amatorów tańca przy wtórze „żywej” dancingowej orkiestry. Ich dźwięki romansowo opływają głowę i docierają do serca. Łatwo się rozkołysać i ... zakochać. Zdjęcie 3 – miłość z ławy uczniowskiej trwa do dziś – pp. Gajdowie.