W oczekiwaniu na pomysły - mieszkania.

Litera "G"
Gdzie szukać tanich mieszkań dla tarnogórzan? Gdzie znaleźć sposób na zwiększenie dochodów do budżetu miasta? Kryzys, wiadomo jest. A gdzie jest lekarstwo?

Czy błądzą ci, którzy w niemałej kolejce (1300 wniosków) łudzą się od wielu lat nadzieją na zamieszkanie w blokach planowanych też przez lata w naszej gminie? Ich nadzieja płoną raczej jest, bo mieszkania są od wielu lat tylko w planach
. Papierowych, ustnych,
wirtualnych i jakich tam jeszcze. Jak pisze Dziennik Zachodni, nasze miasto nie ma obecnie "źródeł finansowania na to przedsięwzięcie".


Ale  przecież firmy deweloperskie, głównie spoza naszego miasta, wkroczyły do niego.
Kupiły miejskie lub prywatne tereny i budują bloki, apartamentowce, segmenty, szeregowce, domy jednorodzinne itd. dla posiadaczy gotówki lub (częściej) kredytu, raz tych w złotówkach, raz w szwajcarskich frankach. Gdy ci dystrybutorzy sprzedadzą
wymienione dobra materialne tutejszym "pniokom, krzokom, ptokom", zbiorą niezłą kasę.
Spełnią swój obowiązek obywatelski płacąc podatki od dochodów od działalności gospodarczej. To dobrze. Tyle, że nie zapłacą w TG a w miejscu rejestracji firmy, czyli wywiozą kasę przykładowo do Katowic i tamtejszy budżet wzbogacą. Nie nasz. 

       

Zdjęcie - w corocznym budżecie miasta na remonty mieszkan należących do gminy przeznacza się kilkaset tysięcy złotych.

Lokalnym zaś władzom i podatnikom pozostanie wiele niewątpliwie ważnych, obywatelskich - a jakże - zadań do wykonania. Zacznie się ruch przy budowach dróg, ich odśnieżaniu, „odświecaniu”, odwadnianiu, instalowaniu instalacji wszelakich, rozbudowie publicznej komunikacji, parkingach, chodnikach, infrastrukturze, placówkach edukacyjnych, opiekuńczych, boiskach, hali widowiskowej itd. Może trzeba będzie dobudować nowe sieci kanalizacyjne? Inne? I to wszystko będzie musiało powstać na zmianę z prowadzeniem stałych napraw stanu inwentarza już istniejącego.

Wydatki, koszty, opłaty na utrzymanie naszej rosnącej miejskiej sypialni już trwają, to widać. Jakie przychody do budżetu miejskiego sypialnia przyniesie? Oto z podatku od nieruchomości, bo generalnie rzecz biorąc, sypialnia to nie fabryka - w niej dóbr materialnych, które można by sprzedać, nie produkuje się wcale lub... w niewielkiej ilości. Pomysłów na wzrost przychodów do budżetu nie widać, choć urzędy próbują zabiegać o inwestorów. W oczekiwaniu na przybycie tychże wyprzedawane są resztki nieruchomości należących jeszcze do miasta (i powiatu). A sprzedać, jak powiadał niejeden mędrzec, można tylko raz.