Pozwolić czy nie pozwolić się oskubać?

Czy my, jako turyści, urlopowicze, lubimy być oskubani z pieniędzy?
   Pierwsza odpowiedź to : NIE!
Nie chcę płacić drogo za ciasne, z wyrwami w nawierzchni parkingi, za rybnego dziwoląga w zesztywniałym panierunku, za przejazd wyciągiem krzesełkowyn, furką czy kuterkiem trzy razy drożej niż oczekuję, za ciasny i brudny pokoik na wygrzanym poddaszu, za niezadowoloną z życia służbowego obsługę w baraku nazwanym "restauracją", za nudy na pudy w miejscowości opisanej na www. jako "turystyczna". Płacąc za takie i jeszcze większe "NIC" turysta czuje się nieszczęśliwy, bo oskubany ze swych pieniędzy, to pewne.    

   Jest jednak druga odpowiedź: TAK! Zapłacę za wejście do interaktywnej sali muzealnej, za miejsce na dobrze wyposażonym polu campingowym, za niebiańskie w smaku nieznane mi potrawy regionalne, za zdjęcie z "żywym posągiem", za własnoręcznie wybitą monetę pamiątkową, biesiadę w gronie przyodzianych w historyczne stroje osób, za uśmiechy i zapobiegliwość kelnerów, za informator o lokalnych ciekawostkach i za wiele innych "pierwszorzędności" oczekiwanych i nieoczekiwanych. Na taki sposób "oskubywania" godzę się.   

Czy my, mieszkańcy, władze, przedsiębiorcy, potrafiliśmy zainteresować przyjezdnych
naszymi usługami i produktami i sprzedać je za dobrą cenę? Wiele miejscowości dużych i małych zasobnie żyje z turystyki a czy tarnogórzanie potrafią zobaczyć w niej  sposób na wpływ twardej monety i szeleszczącego papierka do budżetu? 

       

Zdjęcie - spacer letnia nocą miejskimi ulicami może być nie lada przeżyciem estetycznym. Dworzec kolejowy przywrócono do stanu świetności i błyszczy swą fasada zarówno w dzień jak i nocą. Iluminacja dodaje mu bajkowego uroku. Tylko dlaczego nie jest "żywy" a pełni zaledwie rolę eksponatu?