Lokalne wyludnienie na przeludnionym globie.

Bytom zapada się. A dokładniej - Karb "obniża" swój poziom a domy pękają i walą się. Ta dzielnica wyludnia się - już teraz trzeba ewakuować 600 a może więcej osób. Próby zamieszkanie tutaj, ulokowania firm, wydają się być na tym niebezpiecznym terenie ryzykownymi. Wraz z mieszkaniami w ruinę idzie bogata stara zabudowa miejska dowodząca niegdysiejszej zamożności Bytomia. 

Absurdalne "przepołowienie" Siewierza przez wybudowaną nową drogę sprawi, że mieszkańcy będą musieli przejeżdżać kilka (10!) kilometrów, aby dostać się na drugi koniec miasta. Zaś ci, którzy prowadzili tu interesy, będą swoje firmy przenosić do innych miejscowości. Siewierz może stać się mało przyjazny dla chcących się tu osiedlić lub ulokować firmę. Ale ma jeszcze swój zamek, ściągający na tę miejscowość uwagę.

Tarnowskie Góry. Oferujących miejsca pracy jak na lekarstwo, tanie budownictwo mieszkaniowe nie zostało do tej reanimowane, młodzi, także ci wykształceni, tarnogórzanie decydują się na emigrację zarobkową do innych miast lub za granicę, pozostali magistrowie zostają kasjerami, pracownikami magazynowymi, kierowcami itp.

Gdy Śląsk się wyludnia, to być może Tarnowskim Górom oddalającym się od innych miast regionu, przeznaczona może być przyszłość zapomnianego zaścianka. I taki scenariusz gry miejskiej jest możliwy, choć tarnogórzanie, ci rodowici i ci przyjezdni, swoje miasto kochają, nawet jeśli wiedzą o nim niewiele poza tym, że srebrne ma korzenie. Życie w zaścianku może być zasobne, spokojne i szczęśliwe albo drogie, smutne, pełne trosk. Jakie nam jest przeznaczone?     

           
Zdjęcie - tak jak w Tarnowskich Górach i w Bytomiu przeszłość splata się z teraźniejszością. Czy napowietrzny łącznik między stuletnią kamienicą i współczesną "plombą" może być symbolem ponadczasowych więzi?