Bijąc się z myślami, nie należy odstraszać komentujących!

 "Bijąc się z myślami"... Hmmm... może niekoniecznie chodzi wyłącznie o "bitnego myśliciela" lub "bitego przez myśli", skonfliktowanego z własnym umysłem lub z umysłem sąsiada ze strony 6. tygodnika "Gwarek". Odniosłam wrażenie, że męski duet felietonistów piszący o różnych miejskich sprawach, czeka na odzew. Może poparcie, może kontrę. Nie wiem, czy należy podejrzewać obu Panów o kreatywne działania "proprowokacyjne", ale myślę sobie, że nie jest ich celem pisanie "na Berdyczów". Że adresatów założyli sobie konkretnych. 

Przeczytałam zestaw felietonów na temat "Gwarków 2011". Czy odniosą się do nich
czytelnicy, tego nie mogę być pewna - wielu władza (jej przedstawiciele) onieśmiela i zamyka im usta. Wiem natomiast, że odezwać mogłaby się właśnie władza. Chociażby po to, aby nie okazać swego ... lekkiego stosunku do słowa pisanego i upublicznionego. Ale przede wszystkim, aby wyrazić, określić własne stanowisko wobec zaistniałych a opisanych przez dziennikarzy drobnych wydarzeń, które były elementami wielkiego, dorocznego wydarzenia miejskiego.

A skoro felietony, te z przeszłości i te dwa najnowsze, nie spotkały się z żadną reakcją, wyrażę tu swoją własną opinię... 
Stop! Późna pora więc niech ciąg dalszy nastąpi jutro.

       

Zdjęcie - bytomski lew po wielu latach internowania poza swym miastem wreszcie spokojnym snem śpi na rodzimym postumencie. Czuwa nad nim mały oddział innych lwów - oryginalne stojaki na rowery. Fontanna zapewnia rzeźkie powietrze w upalne dni. A jednak Bytom jeszcze nie zginął! Lew bytomski - symbol zaczarowanego Bytomia.

"S". To była litera "S" jak "sobie a muzom".