Obok herbu - życie.

Wypowiedzi, które znalazły się niedawno na forum dyskusyjnym tg.net.pl a dotyczyły regulacji prawnej używania herbu miejskiego Tarnowskich Gór przypomniały mi, że jakiś czas temu, przed rokiem chyba, w lokalnej prasie, znalazły się słowa pewnego muzyka jednego z tarnogórskich zespołów. Otóż, czytelnicy dowiedzieli się, iż jest on posiadaczem herbu miasta wytatuowanego na własnej łydce. Jeśli dobrze pamiętam, to uzasadnienie było mniej więcej takie: to sposób na udowodnienie związku muzyka z Tarnowskimi Górami oraz promowanie miasta poza jego granicami, na koncertach.

Mnie się ten pomysł młodego człowieka na promocję miasta wydał całkiem sympatyczny, wypłynął z głębi serca "na powierzchnię". Jednakże nie mam pewności, czy takie wyeksponowanie tego symbolu zostałby pozytywnie ocenione przez  forumowiczów Portalu albo przez urzędników z ratusza. Na miejscu właściciela łydki lekko niepokoiłabym się o ten fragment skóry, nawet przy szlachetnych intencjach jej posiadacza. Wszakże kartę dań z umieszczonym w niej herbem można potraktować negatywnie - fizycznie unicestwiając, bądź z czułością - przytulając do serca. I jedno i drugie mogłoby okazać się dla "herbonoścy" kłopotliwe.

Poza dyskusjami na forum internetowym, wpisami na blogu, tatuażem muzyka, pozostaje fakt nadrzędny i niezaprzeczalny: w przyszłym roku minie 450 lat, odkąd nadano Tarnowskim Górom herb miejski.

       

Zdjęcie - który z tej trójki to herb miejski TG?