Nagradzanie, wyróżnianie

"To powinno być radosne święto" - te słowa powtarzano dzisiaj wielokrotnie w nawiązaniu do zajść chuligańskich, burd, które miały miejsce w Warszawie. Tarnogórzanie mieli to szczęście, że w mieście uroczystości odbyły się bez przeszkód, z należytą powagą i przy sprzyjającej pogodzie. A mimo tych okoliczności nie/wiele osób uczestniczyło we mszy w intencji Ojczyzny i podobnie po mszy pozostało na uroczystości pod murami kościoła pw. św. Piotra i Pawła. Poczty sztandarowe, orkiestra, oddział wojska, przedstawiciele policji i innych służb mundurowych, reprezentanci władz miejskich i powiatowych, urzędnicy, media, parlamentarzyści, członkowie ugrupowań partyjnych i gdzieś z boku pojedynczo lub w małych grupkach kilku(nastu)(dziesięciu) mieszkańców. I co jeszcze? W obrębie Placu Gwarków chyba tylko 5 flag powiewało na kamienicach.
Słowa o patriotyzmie, dumie narodowej, pamięci padły, cytowano poezję i prozę, zaprezentowano zdania proste i złożone, rzeczowe i ... skomplikowane, śpiewano patetycznie i grano majestatycznie na instrumentach. Były też akcenty barwne - kwiaty, szarfy i odzież, oraz wreszcie elementy radosne - uśmiechy. Obchodzono święto w naszym mieście uroczyście, ale ... nie nazbyt radośnie; odbywały się jakby bardziej "z urzędu", trochę poza mieszkańcami.
Uroczyście i urzędowo było też wieczorem, w pałacyku w Rybnej, gdzie przebiegało
honorowanie, wyróżnianie, nagradzanie. Informacje co do formy uroczystości podawane do publicznej wiadomości różniły się znacząco od siebie. Jak się różniły? A to raz zapowiadano uroczystą sesję Rady Miejskiej, a to uroczystość wręczania nagród. Cóż, wszystko z czasem się wyjaśniło i chociaż obyło się bez zakłóceń (dzięki gospodarzowi Rybnej i innym organizatorom), to ani sesji Rady Miejskiej ani nagród też z całą pewnością nie było.

PS  Przyznać trzeba, że Pan Burmistrz podjął dobrą decyzję wyznaczając Święto 11 listopada jako datę dorocznego honorowania i wyróżniania osób zasłużonych. To znakomity dzień.