Piątek, 13-tego, na regionalną nutę.

Muzyki słuchamy zazwyczaj w salach koncertowych, na stadionach, w klubach i dyskotekach, dzięki cudom współczesnej techniki - w domowych pieleszach, oraz w wielu innych miejscach, łącznie z tzw. „okolicznościami przyrody”. Melodię refleksyjną i wnikającą w umysł, której nuty zapisane zostały w formie słowa drukowanego, usłyszeć nam się uda po otwarciu styczniowego numeru miesięcznika „Śląsk”. Nuci ją na stronie 48. w artykule „pt. „Boruszowice – piękno utracone” pan Kamil Łysik; to jeden z tych, którym gra w duszy muzyka brzmiąca regionalnymi dźwiękami.

Czytając wyżej polecony tekst, wysłuchamy wariacji na temat harmonii i dysonansu architektonicznego w urokliwym zakątku powiatu tarnogórskiego, następnie zdecydujmy się Boruszowiec czy też „Boruszowice” odwiedzić z GPS-em albo biorąc koniec języka za przewodnika, żeby poznać i zaakceptować walory tego miejsca. I aby przekonać się, iż dżwięki muzyki pana Łysika nie brzmią fałszywie. A jeśli już to zrobimy, może zechcemy połączyć się z innymi w zgodnie brzmiący chórek, nucąc tę samą lokalną melodię.

Zacytuję tu zdanie, które sama odczytałam jako życzenia noworoczne: „Święty ku temu czas, by resztki leśnego kompleksu uchronić przed dalszą dewastacją, zachowując dla potomnych niepowtarzalny klimat i magię miejsca”.

Tekst Kamila Łysika: „Boruszowice – piękno utracone”