Po wtorku, po czwartku

"Chcemy wysłuchać opinii, komentarzy, a także odpowiedzieć na nurtujące Państwa pytania". To fragment z informacji o spotkaniu w dniu 10 bm. w ratuszu. Temat: nowa wersja Strategii Rozwoju Miasta. Jakoś nieskładnie mi było jednak tam pójść, no bo jak tu zabrać głos, przedstawić swoją opinię "w temacie" lub chociażby słuchać wypowiedzi urzędników ze zrozumieniem, jeśli nie zapoznałam się z treścią rzeczonego dokumentu. Państwo zapraszający wiedzą, co papier zawiera. Ja nie. Szukałam na stronie internetowej urzędu miasta, nie znalazłam. Zjawiać się nieprzygotowaną przed oblicza obeznanych ze sprawą urzędników? Niezręcznie. Bo temat ważny. Nie do zlekceważenia. Dotyczy pieniędzy, przyszłości, ludzi.  

Jak się okazało, a "Gwarek" w ostatnim wydaniu doniósł, 4 tarnogórzan uczestniczyło w spotkaniu. Ależ ze mnie fajtłapa! Oczywistego aktu prawa lokalnego nie znalazłam na urzędowej stronie! No, ale wiary w solidność i rzetelność działań władzy nie straciłam, nawet po przeczytaniu prasowej relacji ze spotkania.   
........................................................................

Jednego nie widziałam, za to drugie tak, co nie oznacza, że się zrehabilitowałam w czyichkolwiek oczach. 
Po walentynkach została fotka - parka: chłopczyk i dziewczynka. Chyba. Kto jeszcze ich spotkał? 
       

 A dzisiaj pączki brzemienne, tłuszczyk skapuje, lukier oblewa, puder oprószył. Brzuszek takiego paczusia wypełnia niespodzianka albo pewnik: budyń, śmietana, marmolada. Ta z różanym smaczkiem i zapachem, to moje delicje corocznie oczekiwane. Tłusty czwartek! Echhh! Ależ by się posmakowało! Pokusa cielesna! Serce idzie za zapachem, duszyczka podąża za smakiem, a umysł mówi: NIE GRZESZ!!!