Zadowolenie i satysfakcja.

W środę, w dniu powszednim a jednak świątecznym dane mi było uczestniczyć tylko w części uroczystości, na Rynku. Zdążyłam się jeszcze zaopatrzyć w Montes Tarnovicensis, czasopismo historyczne zwane potocznie w TG "Montesem", gdzie opublikowane były w formie artykułów treści wykładów, które wygłoszono na konferencji naukowej. Nie udało mi się jednak zapoznać z wykładami wygłoszonymi "na żywo" przez prelegentów z tytułami doktorskimi, o znanych  bardzo nazwiskach. "Montesa" rozdawali pracownicy urzędu miejskiego. Inni podobnie jak ja nieobecni )szczęśliwie pracujacy a nie pechowi bezrobotni) w szpalty naszego czasopisma mogą zajrzeć i artykuły tematyczne "herbowo-jubileuszowe" przeczytać, do czego gorąco zachęcam, nie tylko ich. Warto!

W tłumie tarnogórzan na rynku lokalne VIP-y spostrzegłam. Gości z sąsiednich miast nie. No, ja przynajmniej o ich przybyciu nie usłyszałam. Zauważyłam natomiast radnego Krzysztofa Łozińskiego, jednego z grupy radnych-autorów projektu uchwały o Roku Jubileuszowym, który tę grupę reprezentował, jak się dowiedziałam, z radnym Śnietką również podczas konferencji naukowej na temat herbu miejskiego.  

Póki co powiem, że baaardzo ładnie w środę uroczyste obchody święta miasta zorganizowano, tak swojsko, cieplutko, wesoło. I miło się bawili. I zapamiętają występ Universe. I pokaz laserowego mapowania 3D. Generalnie, panowało zadowolenie i satysfakcja.   

PS. I żeby wszystko było jasne, to podkreślam, że trwa 

ROK JUBILEUSZOWY
450 lat nadania Tarnowskim Górom herbu miejskiego.

A jeśli ktoś nie wie albo nie wierzy, że 25 lipca 1562 roku Jerzy Fryderyk von Ansbach wydał swoistą "metrykę narodzin" naszemu miastu, to zawsze ma czas się przekonać.