Poniedziałek po wodzie.

Niedawno pisałam o dziewczynie, dzisiaj dla odmiany o chłopaku. Obie płcie wiążę wspólnym tematem: młodzież. A więc młodzieniec: sylwetka, smukła i wysportowana , oczy i włosy ciemne a cera lekko słońcem opalona, uśmiech... No, ten dziewczęcy czy młodzieńczy robi zawsze na mnie wrażenie. Dalej: uśmiech ratownika w Parku Wodnym był jasny, szczery i budzący zaufanie. Generalnie, młody człowiek zadał kłam powiedzeniu: "Ach , ta dzisiejsza młodzież to nic dobrego!" Sposób w jaki przeprowadził ze mną krótką rozmowę  (na temat służbowy), jego opanowanie, profesjonalizm i ... uprzejmość (!) zbudowała mnie bardzo. Dobra wizytówka miejskiej instytucji. No i całość walorów zewnętrznych i wewnętrznych młodzieńca równoważy
ciężar plastikowych "precjozów" wypełniających wnętrze nowoczesnej budowli starego miasta górniczego.

       
Zdjęcie - bardzo lubię nasz tarnogórski Park Wodny. Chociażby dlatego, ze ma wspólna nazwę z parkiem miejskim - Parkiem na Warpiach. Oba też zajmują dawne tereny powydobywcze, gdzie znajdowały się szyby, szybiki, odkrywki.

Przed "Gwarkami" nastąpi przerwa technologiczna w funkcjonowaniu miejskiego krytego akwenu. Oczyszczone zapewne z mikrobów i innych osadów zostaną plastikowe pnącza, piórka ptaków i skóra czworonogów, "zaplombowane" ubytki wyszczerbionych styropianowych skałach, źdźbłach bambusów z pióropuszami palmowymi itp. Powrót do czystości i utrwalenie egzotycznej sztuczności niedługo przed Gwarkami. Acha! Nie widziałam informacji, plakatu, ulotki dla przyjezdnych i miejscowych, zaproszeń do miasta. Sezon wakacyjny, ogórkowy, zapewnia spokojny i cichy wypoczynek klientom i pracownikom. A kopalni, sztolni, miejskiej starówce, gdzieś tam daleko, daleko położonym również. Spokój, spokój ponad wszystko!