Pogoda na święto, handel, robotę.

Wczoraj stwierdziłam, że w parze jest raźniej. Dzisiaj znalazłam tego potwierdzenie w tzw. elementach nieożywionych ekosystemu miejskiego, bowiem  rankiem ok. godz. 8-mej na trasie do pracy stwierdziłam przed jutrzejszym świętem „zawiśnięcie” zaledwie dwóch flag w barwach państwowych. Ale dwie to jeszcze nie grupa -  brakuje co najmniej jednej do takiej kwalifikacji.
Zdjęcie 1 - We dwójkę na pustych fasadach domów flagi czują się raźniej, wspólnie lepiej znoszą wyobcowanie.

ŚNIEG śnieżysty śnieżył śniegowo śniegowymi śnieżkami tu i tam. Przed zaharowanymi w przedświąteczny bezczynny dzień sklepami wielkopowierzchiowymi (czyli supermarketami) samochody ocierały się niemal o siebie bokami jak koty. Pasażerowie aut wypełzali z nich unieruchamiając je i samych siebie na długie może godziny przygotowań do konsumpcyjnej niemocy ogólnonarodowej (zwykle taki stan pobudzenia debetowego ma miejsce około terminów wypłat.
Zdjęcie 2 – jutro niedziela - święta i świąteczna a może już gwiazdkowo-zimowa?

Wzioni kalfas i kara. Naciepali kielniom zaprawa i zarajbowali pacom. Niy, niy łoni ino łon – majster. Łoni, handlagry abo sztifty, robili za gwiozdorów i dali sie zrobić fotka. Wiater wioł im w łoczy śniygiem. Wszyscy trzej zdziwili się ale i uśmiechnęli, gdy usłyszeli moje: „Szczęść Boże przy robocie!”. Po fotograficznym napadzie zostawiłam ich samych z pracą, która w efekcie da efekt efektywnej renowacji mało efektownej kapliczki w równie mało efektownych ale stareńkich i kochanych Bobrownikach. Daj Boże. Pozdrowiam Wos, panie majster i Was, młodzieńcy!
Zdjęcie 3 i 4 – ona i oni, ... z nadziejami na lepsze, bogatsze jutro.