Dwie strony wizytówki

Czy ktoś spotkał dyrektora, który przyjmuje interesanta z tak zwanego "biegu"? Nie wyznacza mu terminu spotkania za, powiedzmy, dwa tygodnie, miesiąc? Ja takiego dzisiaj spotkałam i wyglądał nie z tej ziemi a jak z bajki: blond włosy, uśmiech jasny, błyszczące oczy, sylwetka kształtna, ruchy energiczne, słowa uprzejme i rzeczowe a na dodatek emanował wdziękiem i równocześnie zdecydowaniem. To opis jednego/ jednej z dyrektorów (zastępców dyrektora) Szpitala Urazowego w Piekarach - Szarleju, tak! To dopiero figura!

I jeszcze doktor Michał Mielnik. Cóż, nie zauważyć go w tłumie nie można, bowiem sylwetką swoją iście magnacką (a'la Mariusz Dmochowski) przyciąga wzrok kobiet i uroczy je błękitem oczu. Mężczyzn zaś zniewala posturą  herosa. Drżą więc przed nim obie płcie: żeńska i męska a gdy wyobrazić go sobie z ostrym narzędziem w sprawnych dłoniach... klękajcie pacjenci! Oboje wymienieni państwo (i jeszcze sekretarki w administracji szpitalnej) to świetna wizytówka tej placówki medycznej. A na dziedzińcu szpitalnym pracownik ochrony tzw. porządkowy albo tak jakoś. W czapce z daszkiem, nadąsaną miną i otyłością zarządza twardą ręką czyli zezwala na wjazd samochodów według własnego "widzimisia". To druga strona wizytówki placówki służby zdrowia. Życie i już.    

        

Zdjęcie - to budynek - fragment - jednego ze szpitali tarnogórskich, nie piekarskiego. Tak wygląda dzisiaj. A jak będzie wyglądał jutro? W dniu podwójnego święta? Niedzieli i narodowego? Pierwsze flagi widziałam już wczoraj na starych, skromnych kamienicach, na familokach, ... Jak co roku, właśnie ich mieszkańcy pierwsi dekorują fasady swych domów w barwy narodowe. Zaś najmniej tych zamieszkujących domiszcza, dwory, rezydencje identyfikuje się barwami chociaż z krajem, w którym zamożność ich, pozycja społeczna, w czasach spokoju, bez wojen zbudowane zostały.