Spacer świąteczny, meandrami między samochodami.

Wzorem lat wcześniejszych i zgodnie z planami wolni od pracy świętujący mieszkańcy wybrali się dzisiaj, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, na spacer, także i taki po mieście; jedni na przedpołudniowy a inni na popołudniowy. I ja to uczyniłam, chociaż nie tylko w celu rekreacyjnym. Prawie w samo południe zaszłam najpierw do naszego muzeum, następnie trafiłam do dwóch aptek, w tym do jednej na Rynku (dawniej Zum weissen Engel). Nieco później zrobiłam małe wejście na ulicę Krakowską a zaraz po nim wyjście, aby w końcu przy ul. Górniczej 2 odbyć osobistą sam na sam ze sobą "kawencję" w kawiarni "Mio Caffe". Zachęcam do odwiedzenia. Czarna, americano, z brązowym cukrem trzcinowym (jedna porcja) - strzał w dziesiątkę. Krótka lektura numeru grudniowego "Montes Tarnovicensis", pogawędka z miłą panią za bufetem, kilka fotek... Także i ta:



Burmistrz Czech wykonał, co obiecał w poprzedniej kadencji: zapewnił w obrębie starówki, a ściślej - przy rynku, l
okale dla lokali gastronomicznych :) Bardzo ładnie! DUŻY PUNKT !  Ta fotka i ta kafejka to pozytywny przykład realizacji planu - klimatycznie, spokojnie, z widokiem na staromiejską zabudowę.

O tym natomiast, że w TG nadal brakuje miejsc parkingowych, zaświadcza także ten sam i inne obrazki: pod murami ratusza i gdziekolwiek w centrum - samochody. O nie! To nie jest grupowy protest posiadaczy dwuśladów albo zorganizowana próba nagłośnienia nabrzmiałego i żywotnego problem braku parkingów. Znacząca liczba zgromadzonych na niewielkiej przestrzeni "jezdniowo-chodnikowej" aut jest chwalebnym przykładem aktywności i zaradności lokalnych kierowców, działań wypracowanych przez minione lata. Pan Burmistrz poradzi sobie i z tym problemem "nieelastycznych parkingów", liczę na to. Jeszcze kadencja lub dwie i miejsca parkingowe zostaną zorganizowane. Przybędzie ich wyraźnie, podobnie jak i mieszkań komunalnych, to pewne. Czuję to pod skórą za każdą wypitą w kafejkach na rynku filiżanką kawy.