Do combra! Do zabawy!

Nie będzie korowodu i odwetu kobiecego na płci przeciwnej ale jednak będzie comber! Babski comber chyba po numerem 12 albo może starszy; zapytam organizatorki tej imprezy, gdy tylko się na niej znajdę.

Na corocznym babskim combrze organizowanym przez Śląski Dzwon Nadziei panie w latach od dwudziestki do ... – tki hulają, śpiewają, biesiadują od wczesnych godzin wieczornych aż gruuubo po północy. Bywało, oj, bywało, wytrwałe jednostki wychodziły do domów z „Siedlaczka” o 2 lub nawet 4 nad ranem. Z lekko wypłukanym portfelem (bo cel zwykle przyświeca charytatywny) ale z napełnionym radością i optymizmem sercem.

Do tłustego czwartku jeszcze spory kawałek czas, ale i tegoroczny karnawał krótki, dlatego też nie czekając na zapusty na zwyczajowy czas mięsopustu, śledzika i Środy Popielcowej wreszcie, wstrzemięźliwości tarnogórzanki się pozbywają a niejednokrotnie zgodnie z tradycją (może i średniowieczną) zimowej chuciom zabawowym folgę dają.

Czy dzieci nasze, śląskie, tarnogórskie o combrach i innych lokalnych, regionalnych zwyczajach karnawałowych dowiadują się w szkole czy w domach rodzinnych? Badań, analiz statystyk nie prowadzę ale życzę im wejścia w "te klimaty". Ku utrwaleniu tradycji i zachowaniu dziedzictwa kulturowego i etnograficznego (jakoś tak belfersko wyszło).

http://www.tg.net.pl/indianer/_sce_25.htm