Lubię niedzielę 2 – Pod Renesansowym Stropem

 
Wokalistka, śpiewaczka, kobiecość odkryta czyli Joanna Ciupa. Aplikacje na jej gorsecie,ozdoby na drapowanej sukni z tafty, paznokcie także miały kolor czerwonego wina. Jej sylwetka...! Wyprostowana, proporcjonalnie wybujała kształtami Giny Lollobrigidy (kto pamięta południowoeuropejską gwiazdę filmową?), włosy czarne, błyszczące tak jak i oczy głębokie, morelowa karnacja... dość powiedzieć, że warto tę urodę zobaczyć. A mezzosopran warto usłyszeć.

Ciepły męski baryton pana Krzysztofa Iwaszkiewicza pozwolił się rozmarzyć słuchaczom (słuchaczkom bardziej) także gdy śpiewał hity Franka Sinatry i Luisa Armstronga. Spokojne gesty dodawały powagi jego młodej postaci.

Wspomnę jeszcze raz panią Joannę, której głos rwał serca ku gorącym uczuciom, krajom dalekim i krainie melodii.

Akompaniatorka pani Halina Mansarlińska w swej stonowanej kreacji emanowała pogodą ducha znad „e-fortepianu” rozsiewając relaksujące uśmiechy. Swą obecnością ledwo zauważalną a niezbędną niezawodnie wspierała wykonawców.

Nie da się inaczej określić prowadzącego koncert pana Jacka Woleńskiego tylko jako: osobowość, gentleman, zawodowiec, uwodziciel(!) muzyczny, niezawodny elegant. Znak szczególny – najwyższej klasy lakierki bez skazy .

Poniedziałek nie jest straszny po miłej niedzieli.