Dzień męski, dzień życzliwości

 
RE... WE... LA... CJA ..! Dwóch hiperowo-hitowych mężczyzn dopadłam na ulicy zupełnie przypadkowo – mało nie wyrwałam klamki w drzwiach samochodu usiłując się na ich widok z auta wydostać. Zezwolili na wykonanie spontanicznych i naturalnych fotek!icon_idea

Jednego mijałam wcześniej kilkakrotnie na mojej porannej drodze do pracy. Jeździł rowerem niosąc na plecach obfitość metrowej długości „skonfabulowanych” dredów. W ruchu ulicznym nie udało mi się wówczas zrobić mu zdjęcia. Dzisiaj MDŻ (Międzynarodowy Dzień Życzliwosci ) obszedł się ze mną życzliwie – mam czego chciałam, szczęściara ze mnie, choć tylko tymczasowa.

Drugi to mój eks-uczeń, his nickname was Mathew, zapamiętany dzięki szczeremu uśmiechowi, z klasy dowcipkowiczów ale i honorowych młodych mężczyzn. Wiersze o nauczycielach były jego autorstwa, nie zaginęły, odszukam je – świetna pamiątka. Teraz rozwiązuje on zadania budowlane nowo powstającej knajpki tarnogórskiej „hard-core-owej” podobno; zadania rodzinne to zajęcie na popołudnia i wieczory. Maciek, Gabriel, Sebastian, Andrzej, Artur itd. trzymali sztamę w grupie czasem dokuczając sobie nawzajem. Na wystrzałowej studniówce z niektórymi tańczyłam rock-and-rolla, teraz niektórzy rozpoznają mnie na ulicy, w sklepie, knajpce. Pozdrawiam was!


 icon_cool