Leczenie ma być sprawiedliwe.

Czy kobiety są leczone zgodnie z obowiązującymi zaleceniami i według tych samych standardów co mężczyźni, gdy chodzi o choroby sercowo-naczyniowe? Chociaż niektóre fakty świadczą o tym, że tak się nie dzieje, to jednoznacznie wyjaśnić tego stanu rzeczy się nie da.  Tak twierdzi dr hab. n. med. Anna Posadzy-Małaczyńska z Katedry i Kliniki Hipertensjologii, Angiologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Problem ten wynika prawdopodobnie z panującego wśród lekarzy przekonania o mniejszym stopniu zagrożenia kobiet tymi chorobami niż mężczyzn. Zwrócił na to uwagę rzecznik Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Z czego wynika zagrożenie kobiet chorobami kardiologicznymi? W wyniku utraty estrogenów po menopauzie znika ochrona hormonalna i dlatego wówczas u kobiet czterokrotnie częściej niż u mężczyzn spotyka się nadciśnienie tętnicze, tendencję do tycia, zaburzony metabolizm glukozy i lipidów oraz krzepliwości krwi. Dodatkowo zauważono wpływ nadciśnienia podczas ciąży na przyszłe rokowania u kobiet w zakresie powikłań sercowo-naczyniowych. Zaś cukrzyca typu 2 do siedmiu razy częściej zwiększa ryzyko zachorowań kardiologicznych u kobiet, podczas gdy u mężczyzn tylko dwukrotnie.