Wigilia adaptowana

13 grudnia br. Godzina 12.00. Realizuję zaproszenie na spotkanie integracyjne pod nazwą opłatek lub wigilia ewentualnie wigilijka. Dzienny Ośrodek Adaptacyjny w Strzybnicy. Goście, w osobach urzędowych, zaprzyjaźnionych i jednej duchownej, przy talerzach znaleźli opłatki a w wazach zupę grzybową, na półmiskach kapustę z grzybami, ziemniaki, rybę. A na paterach deserowe słodkości z owocami na obciążenie dna żołądka.


Występ śpiewających i recytujących dzieci z przedszkola przy ul. Bema w Tarnowskich Górach w strojach nie z tej ziemi przyciągnął moją uwagę i odstałam cały czas jego trwania robiąc zdjęcia.

Przepraszam, nie potrafię podać nazwiska nauczycielki, z którą przedszkolaki przybyły ale wielkie dzięki, przyjmij zacna Pani, za swe wysiłki reżyserskie.


Sukces sceniczny a Ty śpisz? Niestety, dwie pary oczu zamknięte – jaki mają kolor?


Dwa aniołeczki, prywatnie uczennice, oddały się całe występowi bożonarodzeniowemu; w głowie i na głowie tkwią jeszcze zapomniane niebiańskie gwiazdeczki.


Nieziemskie wnętrze z zapachem królewskich kadzideł błyszczy higienicznie „od stóp do głów”. W całym ośrodku panuje widoczny ład, schludność i porządek – wzorowe warunki egzystencjalne w przyciasnych – stop, wróć, zbyt ciasnych – pomieszczeniach. 


Pani dyrektor Garczarczyk i oprowadzani goście z trudnością mieszczą się w może 10 metrowej szatni zastawionej szafkami ubraniowymi.

Pomieszczenia ośrodka mają za zadanie przyjmować wielu podopiecznych o różnej sprawności fizycznej i umysłowej, różnego temperamentu od biernego do bardzo pobudzonego. Opiekunowie, terapeuci, rodzice, masażyści, konsultanci, obsługa kuchni itd., są świetnie zorganizowani, współdziałający ze sobą jak trybiki staromodnego zegarka a przede wszystkim czuli i cierpliwi.


Jestem! Znalazłam zapomnianą przez lata koleżankę licealną, Marysię! Rozpoznałam ją, rozpoznała mnie i ucieszyłyśmy się obie!