Adama i Ewy 2007

Przed pasterką, między kolędami, po uszkach w barszczu, w wigilijnym jeszcze dniu, o imieninach tak sobie.

Ewuniu, Słodka i Decyzyjna Istoto Stołeczna, to Twoje, to Twoje, to Twoje imieniny dzisiaj ! Pamiętam w tym roku na czas! Sieciowo wręczam Ci naręcze życzeń. Najlepszych, najsłodszych, najszczerszych. Bądź taka, jaka jesteś! I bądź ze mną!. Na krótko co jakiś czas, czasem długi ale co miesiąc chociaż telefonicznie. Dzięki temu stanę się może w części podobna do Ciebie. Wiesz dlaczego – jesteś zawsze pełna zadowolenia i satysfakcji ze swoich działań. Chyba tego mogę Ci życzyć?
Twoja prowincjonalna koleżanka buskowianka/tarnogórzanka.

Sebastian, Dawid, Kasiunia, Marcin, Maciek, Zosieńka, Ania, Bartek, Dariusz i jeszcze, jeszcze inni moi dawni uczniowie i słuchacze. Sebastian spotykał mnie i rozpoznał dzisiaj na cmentarzu św. Anny, gdzie zawędrowałam z okazji imienin dzisiejszych mojego taty, Adama. A ja rzuciłam się mu na szyję - wytrzymał, wyściskałam – zniósł, wypytywałam – nie uciekł. Przekonana jestem, że to w imię zadośćuczynienia za grzechy młodości szkolnej – wówczas przeraźliwie chudy, rosnący w górę, czarował nauczycieli, uwodził nauczycielki, negocjował z dyrektorami. Obecnie wyrównał się pod względem proporcji wzrostu do wagi ciała -  przystojniaczek ci on, ho,ho. Wszystkiego dobrego!