Nysa raz! Trzeba zakleić to miasto! Trzeba zakleić to miasto?

Jak postrzega miasto obcy odwiedzający je, gość, turysta? A na przykład tak.

Gdy wjeżdżałam do Nysy, a właściwie w obręb zabytkowego starego miasta, doznałam uczucia błogiego uniesienia. Oto bowiem oczom moim ukazało się to, co chciałam zobaczyć - znane z fotografii i filmów piękne bryły i sylwetki budowli tak starych, że naszemu miastu, gdy w powijakach jeszcze było i metryki mu nie wystawiono, o nich się nie śniło. Późnym popołudniem zaś stojąc pod murami bazyliki z grupą młodych aczkolwiek dojrzałych duchem i ciałem żwawych i w dobrej kondycji rowerzystów z Czech, przypatrywałam sie i dyskutowałam o tym, co nas olśniewa a co przygnębia na nyskim rynku. Pasują "jak pięść do nosa" - to moje powiedzonko, "jak pięść do oka" - polskie tłumaczenie czeskiego powiedzenia. Użyliśmy tych kolokwialnych stwierdzeń wszyscy zgodnie, dając tym wyraz naszej dezaprobacie dla reklam, szyldów, banerów, plakatów, napisów i innego szpecącego starą choć "plombowaną" zabudowę miejską.

Zdjęcie

Szerokiej drogi do Ołomuńca! I kolejnych przyjazdów do Polski w zdrowiu i dobrym humorze życzę wszystkim Panom!

Zdjęcie - ratusz i przylegające kamienice odziane w mieniącą się kolorami i literkami szatę. A może sz...?

Taką "barwną" drogę wybrały władze Nysy. Aż na usta cisnie się parafraza pewnego apelu: "Obywatele i Władzo! Nie idźcie tą drogą!"

PS. To dobrze, że od kilku lat w TG widać dużą poprawę "na linii" albo "w temacie" reklam. To korzystne dla wizerunku starej części naszego miasta.