Krapkowice. Też na Śląsku.

Podczas gdy jedni planują wyjazdy do krajów śródziemnomorskich, na inny kontynent czy drugą półkulę lub za koło podbiegunowe, ja mam krajowe marzenie. Marzenie nie oblekło się jeszcze w terminy i miejsca i z tego chociażby względu nie mogę mówić o planach lub zamiarach.

Oto myślę o zobaczeniu i poznaniu Kanału Elbląskiego. Drogowy szlak turystyczny jego dotyczący liczy niespełna 300 km. 

Póki co, odwiedzam śląskie miasta i miasteczka, przebywając w nich przez kilka godzin lub kilka dni. Porównuję je z naszym miastem. I tak na przykład "biorę pod lupę" sposób zagospodarowania głównego placu, czyli rynku. Podczas gdy w TG mieszkańcy i władze chcą mieć otwartą przestrzeń, pustą w większej części płytę i mocno ograniczony ruch drogowy i tylko w ciepłej porze roku parasole, ławy i stoły w tzw. ogródkach letnich”, gdzie indziej …
         

Zdjęcie. W Krapkowicach na rynku istnieje parking dla samochodów. Zarówno wzdłuż linii kamieniczek jak i przy głównej płycie, która zajęta jest przez rabaty z roślinami niskimi i drzewami, basen z fontannami, oporowe murki ozdobne wyznaczające na nawierzchni siatkę przejść i ścieżek, parkują pojazdy. Dowód na wyższość współczesności nad historią. Inna obserwacja - duzo mniej reklam, barwnych szyldów, banerów, plakatów na budynkach niż w Nysie zwanej "Ślaskim Rzymem".