Czerwcowo, wiosennie, pozytywnie, "głogowo"

Mówimy; „perła, diament, brylancik”. Oznaczają te terminy coś cennego, wartościowego, niepospolitego. Podczas swych  krótkich podróży do nieodległych od Tarnowskich Gór miejscowości właśnie takimi słowami określanych szczegółów wypatruję. Może to być budynek, park, fragment krajobrazu, zabudowania dawnych fabryk, wieże wodne, kominy nawet, kępy drzew wśród pól (niektóre podobne do remiz na dawnych polach Donnersmarcków w naszym powiecie). Szczególnie upodobałam sobie rewitalizowane stare śródmieścia miasteczek śląskich, odtwarzane zespoły parkowe i zachowane rezydencje magnackie i szlacheckie, zabudowania folwarczne i robotnicze, pozostałości poprzemysłowe. Rynki też. I często takie miejsca porównuje do tarnogórskich.


Zdjęcie. Rynek w Głogówku – pochmurno, dżdżysto i nie bardzo jest gdzie się podziać. Jeden a nie kilka lokali (jak w naszym mieście) za to mnóstwo samochodów na płatnym rynkowym parkingu – parkomaty czuwają w dzień i w nocy.


Zdjęcie – Miasteczko Śląskie – kościół murowany obok drewnianego. Zaskakujące i cieszące oko „znalezisko”! Nie przypominam sobie podobnej tak dobrze prezentującej się parafialnej tablicy informacyjnej z tekstami na temat historii kościoła, parafii, proboszczów. Całość konstrukcji solidnie i porządnie wykonana, zawartość gabloty estetyczna, czytelna, na stylizowanych arkuszach, napisy o odpowiednio dużych literach,  stylizowany krój czcionek, ilustracje. Wysoka klasa! Nie można przejść obok niej obojętnie - przyciąga uwagę.

PS. W czasie gdy kwitną głogi w Głogówku, myślę o kwitnącej tarninie w Tarnowskich Górach. A właściwie żałuję, że już tarniny nie kwitną w naszym mieście tak obficie, jak zapewne niegdyś było. Gdzieniegdzie spotkać można tylko pojedyncze krzewy tej wdzięcznej rośliny...  Zniknęły z pól, jak zniknęły widoczne pozostałości górniczej przeszłości miasta.