Za sprawą czarodziejskiego lwa.

We wrześniu, wiadomo, Gwarki.  I najazd, i pospolite ruszenie, i powstanie narodowe. Zatłoczone na co dzień ulice zostaną zakorkowane doszczętnie, do imentu. Ale mnie to nie rusza, ja jestem spokojna, ponieważ zaparkuję auto we własnym garażu a „na miasto” pojadę rowerem, autobusem lub pomaszeruję na piechotę.
           

Ale aby przedwcześnie nie budzić smoka, teraz głaszczę lwa z cysterskiego kościoła w Sulejowie – może te magiczne „głaski” zaczarują tarnogórski parkingowy problem i … jak zaczarowany, sam się rozwiąże. Bez łaski ludzkiej.
           

Zdjęcie - artystyczna wyobraźnia, talent, umiejętności dawnych rzemieślników przenoszą "użytkowników" stalli w świat inny, może lepszy, może mądrzejszy...