Motoryzacja

Godzina ok. 12:00
Przerdzewiałe felgi są przyczyną uciekania powietrza z opon; odstawiam więc auto do zakładu wulkanizacyjnego przy ul. Karola Miarki. Trzech pracowników + szef. Spokojnie, z uśmiechem i zajadaną bułką, brudno, żartobliwie, z przyplątanym pieskiem, swojsko. Kilka samochodów klientów. Zostawiam auto; będą oczyszczać dwie najbardziej zardzewiałe stalowe (antyk) felgi, lecę do ratusza. Wracam po godzinie. „Gotowe już od 30 minut” – powiada Bartek , mój dawny uczeń. 37,90 zł. Faktura. Teraz PAN Bartek pozwala sfotografować dredy – spięte i puszczone wolno. Dwa ujęcia.

Godzina 15:40.
Elegancki salon samochodowy. Za 20 minut pracownik zajmujący się sprzedażą interesującego mnie UŻYWANEGO samochodu kończy dzień pracy. Może jednak odpowie na kilka pytań. Będzie miło – przystojny, ogolony, garnitur, krawat, elegancki płaszczyk. Nie udało się, na 5 minut przed 16-tą okazał zniecierpliwienie i zaburczał coś, co ja, czyli klientka, uznałam za mało taktowne jak na moje 20 tys. złotych. Za mała sumka pana zdaniem za 5 minut cierpliwości, prawda, proszę pana? Zostanie w mojej kieszeni! Wychodzę!

Bartek! Znowu do Was przyjadę moim 8 letnim autem. Może jeszcze kilka razy przez następny rok! Do zobaczenia, Mili Panowie!

icon_razz