Goździkowa kobieta.

Ma być przedświątecznie. Realia goździkowego dnia zakosami idących kobiet z rajstopami w jednej a paczką kawy w drugiej dłoni przypominają się jeszcze niejednemu mężowi. Ten czy ów z mocnym zapachowym „Mojatykochana” wycmoka sąsiadeczkę, obściska koleżaneczkę, zaślini rączkę szefowej już za dwa dni. Muzykant w złotej brokatowej marynarce zakrzyknie „Jesteś szalona” . Wyżelowana główka zaciągnie „Jesteś aniołem” a rozhuśtany język chlaśnie „Bara bara”. Ależ to sielanka!

Równość, wolność, braterstwo. Ja chcę goździka! Nie, wcale nie muszę dostać go od kogoś, ja chcę go dostać w kwiaciarni do kupienia. Ale nie takiego genetycznie modyfikowanego po crossing over. Tylko takiego ówczesnego – pachnącego. Już nie ma pachnących goździków. I nie ma europejskiego święta, nakazowej bezpretensjonalności i ... jednak szacunku dla kobiety. Jest równość, wolność, braterstwo.
A moją suńkę kto zechce, niech całuje w nos. I tyle.

icon_twisted


Panie Sławku! Przypominam, proszę przypomnieć sobie o płci Pana współpracownika/współpracownicy czyli niegodnej zapomnienia Pani Sylwi! Jestem pewna, że w obu aspektach - zawodowym i osobistym - potrafi Pan trzymać klasę. Pozdrawiam!


Ładna parka zabawia sie z pieskami, prawda? Skąd ta scenka? Pani Aniu, Darku, Martusiu, Ryśku! Budowlanka! Odezwać się proszę i pozdrawiam! Pięęęękna wystawa! Tarnogórskie reliefy, medaliony, maszkarony.