Szczęście wiosną

Spacery w wiosenne poranki w powietrzu zmieszanym z zapachami roślin i nie wyschniętej wilgoci, napełniają mnie błogością. Gdy nasz miejski park czeka dopiero na odwiedzających go spacerowiczów, chwile w cieniu gęstego już listowia na konarach drzew wprawiają w błogi nastrój. Widok jaśniejącej słońcem polany, wirujący płatek, który opadnie na włosy, szelest kroku po uginającej się trawie, pozwalają wchłonąć z każdym oddechem fluidy szczęśliwości. Niezależnej i trwałej.

 I wtedy, w takim otoczeniu nie niepokoi pojawienie się pojedynczej osoby w perspektywie parkowej alejki, a napotkanie znajomych buduje wewnętrzną wrażliwość. Ktoś miły, ktoś spokojny, ktoś … szczęśliwy.
    

Zdjęcie - kiedyś, nie tak dawno, przed kilkoma miesiącami, w szarej rzeczywistości zapatrzony w swego syna mistrz rzekł: - Jestem szczęśliwy!
 

Zdjęcie - Parkowa alejka majowym rankiem, Marcysia i Ignaś i znowu usłyszałam od zapatrzonego w dzieci  pana Krzysztofa: - Jestem szczęśliwy! Życzę więc dużo szczęścia! Tylko szczęści!