Zapomniane zdjęcia...

...świąteczne odnalezione na cyfrowej płytce.

W Niedzielę Wielkanocną obudziło mnie smyranie-łaskotanie po policzku. Co widzą moje oczy senne o wpół do piątej? Łuszczący się zasmarkany nos i wąsiska zlepione gilami – no tak, futrzasty kaszlący budzik. Ma wyczucie; w samą porę, bo na rezurekcję przeznaczyłam przecież wielkanocny poranek. 5 głębokich oddechów przeponowych, tyleż wspięć na palce stóp i opuszczeń na pięty. Dawaj w pole za maluchem nastrojonym joggingowo nie modlitewnie! Jest OK.


gratka: fotoaparat w ruch – będą niezgorsze widoczki opustoszałych ulic! Help! Samochody parkujące w niedozwolonych miejscach wywieziono i zgromadzono w innych! Te z miejsc dozwolonych też wywieziono! Pomieszane, poplątane! Marcowo – jak w garncu


Miasto puste – śpi lub maszeruje wokół kościoła pogrywając decybelami i trąbiszczami.

..............................................................................................
Poniedziałek Wielkanocny. Tradycyjnie powinno być...? Kto zgadnie, domyśli się? No tak: seksualnie, erotycznie, flirtująco, kokieteryjnie, męsko-damsko, mokro w takich i siakich okolicach osobistych i peryferiach cielesnych :-). Czyli ma być ŚMIGUS DYNGUS!


A jest bałwanowato; śnieg doprowadzić może co najwyżej do wzlotów i upadków orły i aniołki ale nie do wielkanocnych zalotów, pogańskich umizgów, wiosennych obściskiwań właścicielek mokrych podkoszulków.


Panowie, kto widział kiedyś tę dziewczynę? Wysoka babeczka, no nie? Ale gdzie?

icon_rolleyes icon_rolleyes