Koniec sezonu grzewczego

Dziś zaobserwowaliśmy: jednego cytrynka, dwie pszczoły, dwie mrówki oraz czerwoną pluskwę. Jedna jaskółka co prawda wiosny nie czyni, ale już bliżej do niej niż było w grudniu.
Od zeszłego roku staram się tropić wszystkie doniesienia i informacje dotyczące smogu. Oczywiście w sposób szczególny interesuję się najbliższym powietrzem - czyli tym, którym podczas spacerów oddychamy z źoną i dziećmi.
Niedawno na jednym z lokalnych internetowych serwisów informacyjnych rozgorzała debata dotycząca możliwości korzystania z tzw "ciepła systemowego" czyli ogrzewania z ciepłowni.
Debata toczy się w Miasteczku Śląskim. Określając pobieżnie przebieg debaty: mieszkańcy moźe i chcieliby ale się boją, bo dystrybutor "ciepła" to monopolista w mieście, w dodatku tzw" obcy kapitał" czyli firma "zachodnia". Poruszane są jeszcze inne wątki ale jeśli ktoś zainteresowany niech sam poszuka.
Obawy mieszkańców oczywiście częściowo pewnie zasadne - świeżo pamiętam jak np. w Bytomiu zainstalowano na kaloryferach w blokach specjalne liczniki zuźywanego ciepła. Ich precyzja dawała dużo do życzenia. Inkasent odczytywał je zdalnie, z korytarza poprzez drzwi i na tej podstawie określano wysokość dopłaty za nadmierne zużycie. Jeden ze znajomych całą zimę przezimował na zachodzie Europy, a kaloryfery przezornie zakręcił. Po powrocie okazało się, źe ma dwa tysiące dopłaty...
Każdy jednak kto mieszkał zimą w ogrzewanym bloku i miał też okazję zamieszkiwać dom lub kamienicę wyposażoną w piece zna różnicę. Czas i wysiłek fizyczny, który trzeba zainwestować w drugim przypadku w zestawieniu z komfortem w przypadku pierwszego raczej nie powinny pozostawiać wątpliwości (nawet jeśli nie brać pod uwagę wpływu na powietrze). Istnieje całkiem powaźna koncepcja, że wynalezienie pralki walnie przyczyniło się do emancypacji kobiet. Coś w tym jest. Kiedy człowiek nie traci aż tyle czasu na zaspokojenie podstawowych potrzeb, zaczyna mieć czas i siłę na potrzeby "wyźsze". Myślę więc, że nie naleźy obawiać się dobrodziejstwa "ciepła systemowego" i nie ma co odwlekać decyzji. Lecz trzeba także właśnie teraz twardo określić warunki umowy z dystrybutorem i miastem. Jeśli jest możliwość renegocjować umowy między tymi dwoma zarówno dotyczące dystrybucji wody jak i ciepła. To odpowiedni moment. Rozwiązanie jest najlepsze z moźliwych pod warunkiem, że nie damy się wykiwać. Z mojej strony to tyle. Byle do wiosny.