Pisklę kosa

Pewną już starszą kobietę, która wiodła życie raczej samotne, a od dłuższego czasu zajmowała się prawie wyłącznie ogrodem, pewnego wieczoru odnalazło pisklę kosa. Kobieta przygarnęła je do siebie i odchowała jak własne dziecko, córeczkę.
Kiedy lato dobiegło końca pisklę wyfrunęło z "gniazda", a kobieta zmarła. Zasnęła we własnym łóżku.

Żegnamy Cię. Będziemy tęsknić za Tobą i Twoim ogrodem. Bóg zapłać.
Ten szybki kos jest Twoim dziedzicem, Heleno.