Koniec kampanii

Zaczęliśmy na konwencji w Warszawie, uczestniczyliśmy w spotkaniach z Prezydentem Komorowskim w Chorzowie i Sosnowcu, ale oczywiście główną pracę wykonywaliśmy w Tarnowskich Górach i okolicy.
Wczoraj kończyliśmy roznoszenie materiałów wyborczych po domach, w nocy jeszcze plakatowaliśmy, a od rana prowadziliśmy ostatnią akcję: pod halą targową ustawiliśmmy mobilne biuro wyborcze Prezydenta Bronisława Komorowskiego - przechodniów częstowaliśmy kawą i rozdawaliśmy materiały wyborcze. Oczywiście przewijali się także sympatycy innych kandydatów, ale bardzo pozytywne reakcje były tak liczne, że nawet mnie to zaskoczyło.
Znajomy zapytał mnie kilka dni temu: "Po co tak zasuwacie, skoro wiadomo, że Komorowski wygra?".
Pewnie, że wygra, ale m.in. również dlatego, że w całej Polsce mnóstwo osób angażuje się w jego kampanię. Przyznam, że bardzo poruszało mnie zaangażowanie osób, które w większości pewnie mogą nie mieć nigdy okazji spotkać się z Prezydentem Komorowskim. Bardzo Wam dziękuję za pomoc!
Jestem przekonany, że w Tarnowskich Górach i powiecie tarnogórskim wynik Prezydenta Komorowskiego będzie zdecydowanie powyżej wyniku krajowego!




Finał maratonu poparcia Bronisława Komorowskiego

Końca dobiega maraton poparcia Bronisława Komorowskiego w Tarnowskich Górach – ostatnie ulotki rozniesione. Jutro rano zapraszamy przed Halę Targową w Tarnowskich Górach do mobilnego Biura Poparcia Bronisława Komorowskiego, gdzie poza ulotkami wyborczymi, czekać będzie również pyszna kawa. Serdecznie zapraszamy od godziny 9.00!




Kompromitacja Kukiza

Może nieładnie znęcać się nad kandydatem, który w zgodnej opinii wypadł najgorzej we wczorajszym „Jednym z dziesięciu”, ale skoro Paweł Kukiz robi tyle złego dla polskiej demokracji, nie odmówię sobie.
Muzyk pytany wielokrotnie w ciągu ostatnich tygodni o to, komu przekaże swoje poparcie w II turze, zdecydowanie protestował przeciwko takiemu stawaianiu sprawy. Mówił, że nie może przekazywać czyichś głosów, że to wyborcy sami zdecydują, na kogo zagłosują. A od wczoraj natomiast oburza się, że Janusz Korwin-Mikke nie dotrzymuje ustaleń dokonanych w restauracji i nie przekazuje mu swoich głosów przed I turą!!! Śmiechu warte… Zwłaszcza, że Kukiz przyznał, że umówił się z Korwinem, na przekazanie poparcia przez tego z nich, który słabiej wypadnie w sondażach. Wyszło na to, że Kukiz żądny dobrego wyniku jest w swoich zachowaniach bardziej partyjniacki, niż partie polityczne i przy kolacji handluje głosami swoich zwolenników!
Swoją drogą warto zwrócić uwagę na to, co mówił wczoraj Janusz Korwin–Mikke o jednomandatowych okręgach wyborczych. Z ogromną większością tez pana Korwina się nie zgadzam, ale tutaj akurat trafnie pokazał Pawłowi Kukizowi (on jedyny chyba tego nie rozumie), że jednomandatowe okręgi wyborcze bardzo wzmacniają rolę partii politycznych – co samo sobie może nie jest czymś jednoznacznie złym, ale chyba nie o to chodzi Kukizowi? Jutro wybory w Wielkiej Brytanii, przeprowadzane właśnie w JOW-ach i Paweł Kukiz będzie mógł zobaczyć na ile w brytyjskim parlamencie będą reprezentowani kandydaci niezależni (jeżeli w ogóle będą), a ilu będzie nominatów partyjnych, gdyż tak naprawdę JOW-y to plebiscyt partyjny, w którym bardzo, bardzo rzadko zwycięsko przebija się kandydat niezależny.


Refleksje o kampanii prezydenckiej

Wszyscy narzekają, że kampania prezydencka jest trochę nudna, ale to chyba dobrze – wielkie emocje wybuchają tam, gdzie są duże problemy. W Polsce demokracja już okrzepła, wszystkie sprawy jakoś się pomału układają, nie ma więc powodu do histerii. Pewnie też wyraźna przewaga Prezydenta Komorowskiego studzi temperaturę sporu.
Ponadto kandydat PiS-u Andrzej Duda ruszył wprawdzie ostro, ale już jakiś czas temu wyraźnie „brakło mu paliwa”. I chodzi tu zarówno o pomysły na kampanię, jak i o dostrzegalne wyczerpanie środków finansowych. A to, co wydarzyło się wczoraj w studio „Wiadomości”, kiedy rzecznik PiS-u, poseł Marcin Mastalerek wyszedł ze studia jest bardzo znamienne. Oczywiście pan poseł Mastalerek już kilka razy błysnął „wysoką” kulturą osobistą, ale tym razem było to zachowanie przygotowane, na pewno skonsultowane z władzami partii – sam takiej decyzji podjąć nie mógł. Nie trudno dostrzec w tym początek tłumaczenia przyczyny ewentualnej porażki – zrzucenie winy za słaby wynik na „wraże” media.
Pisząc o kampanii warto odnotować olbrzymią skuteczność Magdaleny Ogórek w zatapianiu SLD. Na pewno zbudowała ona sobie popularność i rozpoznawalność, którą w jakiś sposób będzie dyskontować, ale raczej w showbiznesie, niż polityce, bo chyba trudno liczyć, aby SLD w podzięce za skompromitowanie partii, umieściło ją na swoich listach.
W przypadku kandydata PSL Adama Jarubasa raczej wszyscy od początku podzielali opinię, iż na Prezydenta Polski się on nie nadaje. Natomiast w skutek chaosu przekazu, poszukiwania przeróżnych nisz wyborczych, np. dziwnych wypowiedzi antyukraińskich, zasiał on wątpliwość, czy nadaje się na Marszałka Województwa Świętokrzyskiego…
Bardzo konsekwentnie prowadzi swą kampanię Paweł Kukiz, opierając się na dwóch przekazach – generalnie nieprawdziwych. Po pierwsze, że Polską ciągle ta sama klika, a 90% posłów nie zmieniło się od 1989 roku. Niech sobie sprawdzi, że prawie każde wybory parlamentarne to wymiana niemal 1/3 składu Sejmu, a osoby obecne w parlamencie przez 25 lat można policzyć na palcach rąk. Także nieprawdziwe jest przesłanie mówiące o jednomandatowych okręgach wyborczych. Ten postulat na różnych poziomach (zarówno w Senacie, jak i samorządzie) został już zrealizowany przez Platformę Obywatelska i efekty możemy zobaczyć. Kto umie wyciągać wnioski, widzi jak jest – jednomandatowe okręgi wyborcze wzmacniają role szyldu partyjnego, sprowadzając często wybory do nominacji partyjnej. Zresztą to nie tylko polskie doświadczenia, ale innych krajów jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone. W Szkocji zresztą z tego powodu odchodzi się od tego pomysłu. Kukiz lansuje więc model wzmocnienia partii politycznych, choć niewykluczone, że sam tego do końca sobie nie uświadamia (chyba w przeszłości za dużo było rock’n'rolla…). Poza tym sprytnie ucieka od wszelkich innych tematów, zbywając pytania na temat ważnych kwestii. A przecież można byłoby być zainteresowanym np. czym motywuje swój sprzeciw wobec sprzedaży broni Ukrainie i czy za parę tygodni razem z Korwinem–Mikke nie utworzą partii, którą z sympatią obserwować będą na Wschodzie…
Pewnie będę nieobiektywny, ale jestem głęboko przekonany, że na tym tle prezydent Bronisław Komorowski swoim przesłaniem wybrania bezpieczeństwa i spokoju wyróżnia się zdecydowanie pozytywnie. Można się tylko uśmiechnąć, że sztabowcy PiS-u w desperacji, nieomal skopiowali hasło Prezydenta.


W Katowicach o Zakładach Chemicznych (i nie tylko)

Wczorajsze przedpołudnie pracowicie spędziłem w Katowicach, gdzie z marszałkiem województwa śląskiego Wojciechem Saługą, wicestarostą tarnogórskim Marianem Szukalskim oraz prezesem WFOŚiGW Andrzejem Pilotem omawialiśmy likwidację wysypisk niebezpiecznych odpadów po Zakładach Chemicznych "Tarnowskie Góry". Podczas spotkania przekazałem marszałkowi ustalenia z ostatniego spotkania w Ministerstwie Środowiska, rozmawialiśmy również o możliwościach finansowania ostatniego etapu likwidacji wysypisk.
***
Spotkałem się również z Grzegorzem Franki - dyrektorem katowickiego biura Europosła Marka Plury, z którym planujemy kilka ciekawych przedsięwzięć śląsko-europejskich - więcej szczegółów wkrótce.




Dobre ustalenia na spotkaniu w Ministerstwie Środowiska

Nic chyba nie sprawia większej satysfakcji, niż rychła perspektywa pozytywnych efektów wykonywanej pracy. Dziś w Ministerstwie Środowiska, z mojej inicjatywy, spotkaliśmy się z wiceministrem Stanisławem Gawłowskim (w spotkaniu uczestniczyli ze mną wicestarosta Marian Szukalski i prezes WFOŚiGW Andrzej Pilot).
Z ministrem omówiliśmy dokonane ostatnio zmiany w prawie (m.in. zmiana ustawy o KRS), które sprawiają, że bardzo przybliżyła się możliwość usunięcia również odpadów z terenów prywatnych.
Najważniejsze jednak, że minister Gawłowski podkreślił, że podtrzymuje złożone niedawno w Tarnowskich Górach zapewnienia, że będzie zagwarantowane finansowanie tego zadania.
Wszystko wskazuje więc na to, że w tym roku ogłoszony zostanie przetarg na ostatni etap likwidacji wysypisk na Czarnej Hucie.




Przeciw bełkotowi (tym razem w wydaniu „eksperckim”)

W poniedziałek w „Trójce” usłyszałem koniec audycji „Za, a nawet przeciw”. Wypowiadał się pan Andrzej Sadowski, który następująco odniósł się do tezy redaktora prowadzącego, że w Polsce występuje kryzys zaufania obywateli do państwa. Powiedział mianowicie, iż w ogóle się temu nie dziwi, gdyż „za komuny” państwo miało teczki tylko na nielicznych opozycjonistów, a obecnie ma teczkę na każdego obywatela (miał na myśli dokumentację prowadzoną przez urzędy skarbowe! ), a ponadto „każdy obywatel zmuszany jest do składania donosów na siebie, czyli rozliczeń podatkowych PIT”.
W takich czasach żyjemy, że każdy idiota może publicznie wygadywać największe bzdury, a te zazwyczaj pozostają w ogóle niekomentowane. Oczywiście smutne jest, jeżeli za idiotę „robi” ktoś uważany za eksperta. Fakt uzyskania tytułów naukowych, być może także jakichś innych zasług, nie może być usprawiedliwieniem do wygadywania idiotyzmów. Wręcz przeciwnie – wobec przedstawicieli inteligencji, klasy średniej, czy wyższej (jakby tego nie określić) należałoby stawiać wyższe oczekiwania.
Wypowiedź Andrzeja Sadowskiego jest tak debilna, że aż trudno się do niej odnosić. Czy naprawdę nie słyszał on, że zeznania podatkowe są normą w krajach cywilizowanych? Podobnie jak działanie instytucji, które kontrolują prawidłowość rozliczania się z podatków. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że wiele rzeczy w polskim systemie podatkowym nie działa właściwie, by wspomnieć chociażby odmienne interpretacje przepisów przez poszczególne urzędy skarbowe (choć akurat w tym obszarze sporo się ostatnio zmienia – struktura urzędów skarbowych jest ujednolicana, nie będą już funkcjonować jako 16 niezależnych od siebie oddziałów, tylko jako jedna instytucja, z ujednoliconym orzecznictwem).
Jakim kretynem trzeba być, żeby składanie oświadczeń majątkowych porównywać do „autodonosów” w ustroju totalitarnym? Tym bardziej, że obecnie zeznanie podatkowe osób fizycznych jest już bardzo uproszczone, a co więcej może je za pracownika składać pracodawca – jeśli więc obywatel czyni to sam, to po żeby uwzględnić w nim należne mu ulgi i odpisy od podatku (co przecież jest całkiem miłe).
Przy tej okazji przypomniała mi się anegdota, którą opowiadał mi kiedyś minister Jacek Rostowski, posiadający w Wielkiej Brytanii nieruchomości, które wynajmuje i z czego rozlicza się przed brytyjskim fiskusem. Pracownik jego biura poselskiego w Warszawie, gdy zobaczył jak obszerne, wielostronicowe i skomplikowane jest brytyjskie rozliczenie oniemiał i nie mógł uwierzyć, że jest ono aż tak trudne do wypełnienia w porównaniu z polskimi zeznaniami podatkowymi.
Dyskusja w „Trójce”, na zakończenie której tak wygłupił się pan Sadowski, toczyła się wokół projektu (na razie bardzo wstępnego, trudno powiedzieć czy w ogóle będzie on zrealizowany), umożliwiającego urzędom skarbowym posiadanie wiedzy o wszystkich kontach bankowych obywateli. Tak się składa, że w sprawie wglądu w konta bankowe też mam w zanadrzu jedną anegdotę. Rozmawiałem jakiś czas temu z osoba pracującą w polskiej administracji podatkowej, która kilka lat temu była na szkoleniu w urzędach podatkowych we Francji. Wspominała, że naczelnik jednego z francuskich urzędów skarbowych pokazał swoim polskim gościom jakie ma możliwości. Włączył komputer, wybrał losowo jednego z mieszkańców swojego miasta i zaczął analizować jego ostatnie poczynania. Patrzył w ekran i mówił „32 lata, kawaler, mieszka z rodzicami, był w zeszłym miesiącu przez 2 tygodnie na Krecie, kupił tam futro kobiece, więc pewnie nie był sam”. Urzędnicy z Polski, jak można się domyślać, patrzyli w zdumieniu na to, jak francuski Urząd Skarbowy (bez nakazów sądowych, bez jakichkolwiek działań administracyjnych! ) może mieć wgląd do wszystkich kont i płatności dokonywanych kartą przez obywateli. Pewnie wielu z nas ma też znajomych pracujących w bankowości. Rzecz jasna obowiązuje ich tajemnica bankowa, ale mogło się zdarzyć komuś usłyszeć od takiego kolegi: „Nie powiem ci o jaką firmę chodzi, bo nie mogę żadnych szczegółów ujawniać, ale widzę u siebie w banku konta, na które jedyne wpływy przez kilka miesięcy to zwrot podatku VAT”.
Czy nie warto się zastanowić, czy możliwość takiego wglądu – chociażby po to, żeby wiedzieć do jakiej firmy warto wysyłać kontrole, a nie nękać uczciwych przedsiębiorców – nie powinien mieć Urząd Skarbowy?
Nie wiem jakie są motywy działania pana Sadowskiego i innych jego kolegów z Instytutu im. Adama Smitha (bo przecież chociażby pan Gwiazdowski równie często wygaduje głupoty w przeróżnych mediach). Czy mają dobre intencje? Czy też może pracują w obszarze podatków na rzecz tych, którym niekoniecznie zależy na przejrzystości systemu? Mało mnie to obchodzi. Bardziej zastanawia mnie, czy jest szansa, aby zatrzymać wszechobecny potok bredni. Jak sprawić, aby chociaż w „Trójce” – fajnym, mądry radiu – nie były bezkarnie wygadywane idiotyzmy?


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |