Obserwacje poczynione na sali sejmowej

Sejmowe głosowania to czas, kiedy posłowie mają najlepszą okazję „złapania” na moment ministra i zamienienia kilku słów (w przypadku ministrów mieszkających w hotelu poselskim można jeszcze próbować właśnie tam bardzo późnym wieczorem).
Najbardziej oblegani są ministrowie podejmujący decyzje, szybko przekładające się na efekty widoczne w regionach (mówiąc wprost dysponującymi dużymi budżetami dzielonymi na różne regionalne inwestycje).
Poszczególni ministrowie stosują różną taktykę wobec „pielgrzymek” posłów – jedni (np. Cezary Grabarczyk) cierpliwie rozmawiają z każdym, wysłuchują, odpowiadają. Są i tacy, którzy po głosowaniu zawsze bardzo spieszą się do ministerstwa… Bywa i tak.
Po obserwacjach z ostatniego posiedzenia tak pośrodku ulokowałem można kolegę Stanisława Gawłowskiego, wiceministra środowiska. Wysłuchiwał z uwagą tłumnie otaczających go kolegów i koleżanek, patrzył na wnioski, ale nie ukrywał irytacji, zwłaszcza na słowa, że jakiś samorząd z czymś nie zdążył.
Kiedy podszedłem do niego zmierzył mnie groźnym wzrokiem (a kawał chłopa z kolegi ministra) i powiedział: „A ty chyba /.... tu znalazły się słowa niekoniecznie parlamentarne.../ chyba zadowolony jesteś? Już tyle dla Tarnowskich Gór zrobiłem, że więcej się chyba nie da?”.
Poprawił mu się humor, kiedy powiedziałem, że przychodzę właśnie podziękować i zapytać, czy w czasie Świąt Wielkanocnych będzie w domu, bo będę w jego stronach rodzinnych i chętnie bym go odwiedził.



Skrót tygodnia

Czas pędzi, jutro kolejne posiedzenie Sejmu, a jeszcze nie zdążyłem napisać niczego o ubiegłotygodniowym (ale usprawiedliwia mnie awaria laptopa).
Więc w wielkim skrócie - ostatnie posiedzenie minęło pod znakiem długich (głos zabierałem o 23.15, a obrady wcale się jeszcze nie kończyły) dyskusji nt. ustaw reformujących służbę zdrowia oraz zmian w OFE (o tej tematyce pisałem wielokrotnie na blogu tglogowski.blog.onet.pl więc nie będę tego dublował).
Ponadto wykorzystałem pobyt w Warszawie do rozmów z ministrami:
- w Ministerstwie Zdrowia wraz z prezesem tarnogórskiego szpitala spotkaliśmy sie z wiceministrem Jakubem Szulcem; wiele wskazuje na rychłe pozytywne wieście dotyczące tzw. planu B, który realizuje tarnogórskie starostwo (a sprawa dotyczy 5,5 mln zł)
- z Ministrem Cezarym Grabarczykiem rozmawiałem o bezpłatnych odcinkach autostrady na Śląsku; napiszę o tym szerzej wkrótce, dziś tylko krótka żartobliwa puenta ministra Cezarego: "Gdybyśmy nie budowali autostrad, tylko o tym mówili jak poprzednicy, nie byłoby problemu bezpłatnych odcinków". Trafna uwaga.
- Z wiceministrem rozwoju regionalnego Adamem Zdziebło rozmawiałem o sprawach różnych, w tym także tarnogórskich
- Z Ministrem Kultury Bogdanem Zdrojewskim o finansowaniu przez jego resort pism kulturalnych (tegoroczne rozstrzygnięcia konkursu pokazały, że przegrywają one często z pismami społecznymi, które chyba powinny być wspierane z innego źródła)


„Przegląd okresowy” organizmu

Przeglądu samochodu dokonujemy co roku, a własnego organizmu … jak coś zaszwankuje. W ub. tygodniu, po tym jak kilka razy poczułem, że moje serce nieoczekiwanie zmienia tempo pracy, zrobiłem sobie badanie EKG. „Miał pan ostatnio grypę?” - zapytała pani wykonująca badanie. Kiedy zaprzeczyłem, dodała: „No to trzeba będzie dokładniej pana zbadać”.
W sumie okazało się, że to nic bardzo groźnego. Badania wysiłkowe wyszły bardzo dobrze, a sympatyczna pani doktor sama śmiała się podając zalecenia; „nie denerwować się, odżywiać się i spać regularnie”. Też się pośmiałem, zwłaszcza że dzień wcześniej (jak zwykle w poniedziałek) z braku czasu prawie w ogóle nie jadłem, a zasnąłem bardzo późno.
Zostałem położony pod kroplówkę z potasem i wpatrując się w nią kilka godzin zastanawiałem, czy może to nie sygnał, aby zająć się spokojniejszym zajęciem?
W czasie tych rozmyślań przyszedł sms z mojego biura, że przedstawiciele TCK chcą na drugi dzień przyjść z podziękowaniem za pomoc w pozyskaniu dotacji z Ministerstwa Kultury. Więc póki co zamiast radykalnych zmian zawodowych pomyślę rzeczywiście nad trochę zdrowszym podejściu do planu dnia.

PS.
Ponieważ pani doktor zabroniła się denerwować, staram się ignorować fakt, że nowy dworzec autobusowy chyba niestety będzie brzydki (taki wydumano-nowoczesny), nijak nie pasujący do otoczenia. Przynajmniej tak wygląda na wizualizacji. Ale nie mam się nie denerwować...


Żywioł

W piątek po tragicznych wieściach o trzęsieniu ziemi w Japoni w pierwszej chwili myśl o tym, że to daleko od nas. Po chwili jednak przypomnienie, że kiedy kilka dni wcześniej rozmawiałem z dyrektorem TCK-u o dotacji, którą dostał od Ministra Kultury na remont sali widowiskowej, był na kilka godzin przed wylotem z zespołem Tess do Japoni właśnie ...
Po paru godzinach udało mi się nawiązać kontakt smsowy z dyrektorem - szczęśliwie tam, gdzie przebywali tarnogórzanie jedynie trochę zatrzęsło.
Ale ogrom zniszczeń przeraża.


Niewydolność centralnego zarządzania służbą zdrowia

Zamieszanie związane z utrudnieniami dostępu do całodobowej opieki zdrowotnej w Tarnowskich Górach znacznie naprawiła decyzja szpitala im. Hagera, który do czasu rozstrzygnięcia konkursu na swój koszt uruchomił taką usługę dla wszystkich pacjentów. Dzięki wielkie!
Wiele osób zwracało się do mnie z obawą, że całodobowa opieka znika z Tarnowskich Gór. Szczęśliwie to chwilowa przerwa, wynikła z nierozstrzygniętego na czas konkursu. Ale też głupiej decyzji urzędnika NFZ, który mógł przecież podpisać aneks z placówką dotychczas prowadzącą taką opiekę.
Prowadzę w tej sprawie rozmowy i korespondencję z NFZ-etem, ale głównie utwierdzam się w jednym - jak niewydolne jest centralne zarządzanie służbą zdrowia.
Reforma służby zdrowia wprowadzająca w 1997 roku Regionalne Kasy Chorych wprowadziła słuszną zasadę, że pieniądze podążają za pacjentem. Na Śląsku szczególnie wyraźnie widzieliśmy pozytywne efekty tych zmian. Reforma została z premedytacją zniszczona w 2003 r. - olbrzymie pieniądze funkcjonujące w opiece medycznej wróciły do centralnego sterowania (na pewno nie bez celu…). Dodatkowo pozycja Prezesa NFZ (stuprocentowego monopolisty) została tak umocowana w ustawie, że jego odwołanie przez premiera jest co prawda możliwe, ale mocno skomplikowane (o wiele trudniejsze, niż np. odwołanie ministra).
Ustaw nie uchwalają krasnoludki. Odpowiadają za nie konkretne ugrupowania polityczne. Reformę zdrowia celowo rozwaliło SLD. W czasie rządów PiS niczego w tym obszarze nie wykonano, a minister Religa głosił tezy o konieczności centralnego zarządzania służbą zdrowia, którymi zaprzeczał swoim poglądom sprzed kilku lat. Warto o tym pamiętać.
Reforma służby zdrowia była i jest priorytetem rządu Platformy Obywatelskiej. Zaczęliśmy od zwiększenia nakładów finansowych na opiekę zdrowotną – tego opozycja i prezydent nie mogli zablokować. Później parlament przyjął pakiet ustaw zdrowotnych. Zostały one zawetowane przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a "dzięki" SLD nie udało się tego weta odrzucić.
Po wyborze Bronisława Komorowskiego parlament powrócił do prac nad ustawami zdrowotnymi ze zdwojonym wysiłkiem. Trwają intensywne prace nad kilkunastoma ustawami. Komisja Zdrowia pracuje niemal na okrągło, a w celu przyspieszania ich uchwalenia Marszałek Sejmu zwołał nawet dodatkowe posiedzenie w marcu.
Na pewno uporamy się z tym zagadnieniem jeszcze przed latem. Zamieszanie w Tarnowskich Górach pokazuje, jak bardzo potrzebne są te zmiany.


Pieniądze na dworzec przyznane!

Sms od marszałka województwa przyniósł spodziewaną, dobrą wiadomość. Będą pieniądze na budowę nowego dworca autobusowego w Tarnowskich Górach.
Niedługo potem miły sms od burmistrza z podziękowaniami w tej sprawie.
Dobrze, że pasażerowie nie będą marzli i mokli. Wiele lat odjeżdżałem z tegoż dworca codziennie do Katowic i cieszę się, że nastąpią tam zmiany.
Mam tylko obawy, czy dworzec będzie... ładny. To co mieliśmy okazję oglądać do tej pory na tzw. wizualizacjach tak bardzo nie przystaje do otoczenia (np. dworca PKP), że chyba nikt nie wpadanie na realizację takiego właśnie projektu?
Jednak już parę razy przekonaliśmy się (na przestrzeni wielu kadencji), że u tarnogórskich włodarzy z estetyką bywa na bakier. Więc niepokój jest trochę uzasadniony.


Kolacja u prezydenta

Zdarza się niecodziennie, więc trudno o tym nie napisać. Wczoraj byłem wraz z parlamentarzystami Platformy Obywatelskiej z województwa śląskiego na kolacji w pałacu prezydenckim. Z Prezydentem Bronisławem Komorowskim rozmawialiśmy o tym, co dobrego dla Polski mamy do zrobienia jeszcze w tej kadencji parlamentu i jakie są plany na kolejną.
Przede wszystkim było to jednak bardzo sympatyczne spotkanie dobrych znajomych, wypełnione wspomnieniami z minionych lat, które Bronisław Komorowski spędził w Sejmie, jak i świeżymi i anegdotami z Pałacu Prezydenckiego.
Prezydent Komorowski zapowiedział kolejne zaproszenie dla śląskiej Platformy, tym razem do prezydenckiego pałacyku w Wiśle, do którego przyjeżdża co kilka tygodni.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |