TCK „10 lat tck”

To Coś Konkretnego:
- 40 grup i zespołów czyli Teatr Za Lustrem, „Tarnogórzanie”, Zespół Tańca itd
- 1000 regularnych uczestników czyli warsztaty, zajęcia, chóry, świetlice itd
- koncerty, spektakle, wystawy, galeria itd
To Coś Konwulsyjnego:
- hałas, szum, cisza – epicentrum rozrywkowo- kulturalne
- owulacja, ejakulacja, erupcja – twórczość własna i internacjonalna
- zygota, zarodek, noworodek - zmaterializowanie się koncepcji w działania i ...bilety
- karmienie piersią i pokarmem sztucznym – dotacje, fundusze, budżet, mecenasi, sponsorzy
To Coś Kosmicznego – zamiast budynku tarnogórskiej loży masońskiej ( http://www.montes.pl/Montes_7/montes_nr_07_16.htm ), socjalistyczne rozwojowe akwarystyczne pudełko z kolorowymi rybkami. Może znajdzie się przynajmniej jedna złota rybcia - spełni 3 życzenia: nowych pomysłów, twórczych ludzi i pieniędzy!
100 lat zdrowego istnienia na 10-lecie imprezowania dla Tarnogórskiego Centrum Kultury!


To Coś Konkursowego – sobowtóry? A oryginał to który? Kto to?


To Coś Koedukacyjnego – jaka to para?


To Coś Kochanego - suńka naturalna


Female style

Zgaszona, przytłoczona, 500 kg ( dla Pudziana piórko) na moich ramionach, wzrok utkwiony w mamiącą przyszłość itd. Echhh, żyć ciężko. „Pani Alicjo, Pan Burmistrz zaraz Panią przyjmie!”
Lustro. Palcami wzburzyć włosy w zaplanowany sposób, błyszczek na pyszczek, plecy proste, broda do góry i damskie klejnoty rodzinne w awangardzie.
Słowna afirmacja błyskawiczna: „ Jestem niezwykle kompetentna w sprawie, którą przedstawię Burmistrzowi”. Mój mózg poskręcał zwoje mocniej, aż iskry poszły. Elokwencja napięta jak struna.
I dalej: „Atrakcyjność moja jest niepodważalna i pozytywnie oddziałuje na otoczenie”. Precyzyjnie skrojony kostium w kolorze przydymionej moreli podkreśla walory mej postaci kobiecej (aczkolwiek bezpłciowej służbowo)
I jeszcze: „Pan Burmistrz odniesie się do przedstawionej sprawy w rzeczowy i wiążący sposób”. Tak zadziałam i taki będzie efekt. Głęboki wdech przeponowy. Idę naprzód i ...wracam z sukcesem (?).


wzorem innych trzeba wznosić się ponad poziom zerowy
..................................................................................................

Idzie sobie Pan Starosta z Małżonką przez Praktiker. Podejść? Nie, lepiej poobserwuję najbardziej chyba znaną osobistość powiatu. I co? Nie znaną a nieznaną raczej – 25 minutowa przebieżka między stoiskami, regałami, półkami ze skłonami i wspinaniem się na palce dla uniknięcia identyfikacji zakończyła się postawieniem wniosku: Pan Józef Korpak Starosta Tarnogórski jest nierozpoznawalny prywatnie. Relację z zakupów Pana Burmistrza w Tesco zdał mi pewien znajomy przeprowadziwszy wzrok i własną cielesność przez 45 minut ślad w ślad za Panem Arkadiuszem Czechem. Identico! Invisible. Żadnego „Dzień doberek Zacnemu Panu Burmistrzowi, Jak szacowne zdrowie Pana Starosty? Aaaa, widziałem, widziałem Pana Szanownego, Z przykrością nie zgadzam się z Czcigodnym Panem z... Szacuneczek dla Przemiłej Małżonki....”. Upadek komunikatywności? Brak synaps w organizmie miasta na drodze głowa/członki? A przecież jesteśmy wszyscy związani w jednym ciele społeczności lokalnej.

Przed wojną każdy prawie znał co najmniej z wyglądu Starostę, wiedział, gdzie mieszka Burmistrz. Przed kościołem po mszy niedzielnej powitania z uściskami dłoni (to ci wybitniejsi), nakrycia głowy unoszone ponad czoła, ukłony z oddali, wymiana uprzejmości. Prezentacja palt i futer małżonek, jako i ich kapeluszy wymienianych co miesiąc. Nawet bezrobotnym osobistości te nie były obce - dla nich magistrat pobudował domki. Jakże więc nie znać Sprawiedliwych Sprawców?

Jakie czasy takie obyczaje – ekran telewizora z płaskimi sylwetkami zastąpił żywe trójwymiarowe postacie z sąsiedztwa. Do ekranu się nie odzywamy, chociaż on gada i paple trzy po trzy. Z Burmistrzem, Starostą , radnymi możemy porozmawiać na chodniku o chodniku choćby ale nam się nie chce ust otworzyć. A tyle mamy do powiedzenia w pustkę internetową albo w internetowe lustro, od powierzchni którego nasze słowa odbijają się nie zmaterializowane, bez efektu. Niech się ziści DOBRO!


Pan Piotr Szczęsny, Przewodniczący RM, w nieformalnym stroju – bez krawata i garnituru. W polarowej bluzie jest ...aksamitny. Ciekawe, który strój preferuje przyjmując cotygodniowe interwencje mieszkańców? Teraz zastałam go podczas porządkowania dokumentów, poza godzinami formalnej pracy. Przyjmując mieszkanców przygotowany jest na tip-top pod względem ubrania (i merytorycznie także)
icon_wink


Male style

8 , tak osiem ringór, kolczyków, kółeczek czy jak je tam zwać, zdobiących małżowinę uszną lewą pływaka (wcale nie „żółtobrzeżka”) wpadło mi w oko zamglone wodą basenową. Smoka chińskiego, miecze średniowieczne, palmy, węże, szczegóły anatomii ciała żeńskiego i napis: „Nienawidzę buraków” wypatrzyłam na skórze kończyn i korpusów. Niedawno chyba w Newsweeku podano, że 36% młodych ludzi w wieku 18-29 lat w USA (a gdzieżby szukać przodujących wzorów i wzorców!) wykonuje tatuaże nie bacząc na tzw. generation gaps i ryzyko WZW oraz innych chorób zakaźnych. Tattoo in fashion!

Języki obce się zazębiają z ojczystym, stąd w kawiarni na antresoli (nie tylko w kafelkowanej hali aktywności wodnej) słychać często mieszające się polsko-angielskie pogwarki, rosyjsko-języczne i okoliczne rozmowy, niemieckie twardości no i jednak nie martwą a wiecznie żywą łacinę – niestety w wyrazistych modyfikacjach.


Jeszcze wspomnienie kafli z Mamma Mia czyli Starej Rzeźni. Gdzie tam aquaparkowym kaflom do nich – tylko liczbą i powierzchnią przewyższają te z przed-przedwojennej kamienicy.

„Galeon” w Parku Wodnym sprzyja pojawianiu się na jego pokładzie interesujących mężczyzn. Ten elegancki, zrównoważony młodzieniec w odzieniu typu casual golden boy (?) na zdjęciu (dziękuję za zgodę!) zwrócił moją uwagę perfekcją body build i hair style. Iiiii... jego kontakt ze mną przebiegł jak najbardziej kulturalnie, aczkolwiek z nutką trendy (myślę o rezydenturze, wiemy, wiemy....). Cóż, mam podstawę do twierdzenia, iż prokreacyjną generację mamy piękną (!), kulturalną i komunikatywną. Pozdrawiam i zapraszam do Tarnowskich Gór nie tylko na pływalnię!

Niedzielny relaxation and refreshment po całotygodniowym wysiłku i przed całotygodniową pracą zapewnia mi woda czysta (basen) i woda wzbogacona (kawa biała w odmianach). Stolik niedzielny podobny do mojego miejsca za stołem sesyjnym! Patrz wpis z 29.01.2008.




Po 5-tej.

Wczoraj był dzień piątkowy:
1. rozpoczął się pobudką krótko po godzinie 5-tej
2. 5 minut zaledwie zajęło mi poranne mailowanie i 15 minut poranny marsz przez zamarznięte trawy ze Ścigaczem Gryzoni
3. 105 minut odbywały się ablucje, „futrowanie” żołądków psiego i własnego i „rychtowanie” do roboty, przerywane podchodami do kompy.
4. 50 minut spędziłam przelotnie w pracy przemieszczając dokumenty tu i tam, podnosząc i odkładając 3 słuchawki telefoniczne momentami prawie równocześnie.
5. 55 minut odgniatałam kość ogonową wisząc półd...mi na masakrującym siedzisku przy bezsensownym stoliku w Bar-celonie, którą lubię kawowo.
6. 45 minut spędziłam w Biurze Rady Miejskiej, bez Kasieńki na moje nieszczęście, ale sfinalizowałam biurokratyczne procedury.

CICHO, CICHOSZA, CICHOWATO... Przed wejściem wydawało mi się , że na plecach wniosę do wnętrza silniki samochodów i ich spaliny – hałas, smród, kurz zostają jednak na zewnątrz. Sypialnia? Gabinet? Salon? Adres: róg ul. Piastowskiej i Staropocztowej, dawny lokal po kawiarni Flirt zaaranżowany teatralnie przez baaardzoooo spokojne panie, które ciepło pozdrawiam z tego miejsca. Czy buduarowe lambrekiny, ozdobne sznury, drapowane tiule odsłonią zaraz Damę Kameliową w zwiewnym peniuarze – na kogo czeka w swobodnym stroju?

Po tym wszystkim w domu coś smarowałam, czyściłam, ustawiałam, tarabaniłam się, bo porządek miał być na 5-tkę i ...koniec końców zaryłam nosem w dywan, który zamortyzował szczęśliwie upadek. Jestem cała.
.............................................................................
Dzisiaj pozbawiona zostałam za własnym przyzwoleniem aparatu fotograficznego. Na jaki czas? Nieodgadnione są wyroki losu.

Czy oto jest dowód na istnienie wiszącego oświetlenia ulicy Krakowskiej? Gdzie, co, jak? Koniec języka za przewodnika i ...każdy może być Einsteinem. Będę skandować: Ja-chcę-wiszących- latarni! A-nie-stojących na środku-czy-w 1/3-Krakowskiej słupków! Jest-za-wąska! A górne oświetlenie jest bardziej romantyczne! I ma wyższość nad Świętami Wielkiej Nocy! I już!

icon_lol


Serce, serduszko, serducho.

Serducho otwarte szeroko czyli ambulans na rynku oczekiwał dzisiaj na krwiodawców, którzy wejdą lub nie, jeśli wiedzą i chcą. Mało ich czy dużo? Dowiemy się o efektach postoju czerwono-białego pojazdu z tygodnika „Gwarek”. A może jakaś wzorcowa akcja społeczna? 23 radnych x 400ml krwi? Co, nie? Dwa razy tyle conajmniej urzędników magistratu; policzymy. Jeśli nawet byłoby to tylko 50 albo 30 % to jest zachęta i wzór dla innych.

Dodatek czerwieni do aksamitnych oczu płci męskiej animalsa jest „pyskowy” a serduszko zwierzątka ufne w rozgardiaszu i tłumie ludzkim. Lokal kawiarniany to teraz często naturalne środowisko Europejczyka i jego Przyjaciela, psa.

Czerwony kolor podoba się głównie mężczyznom, jak sądzę. 30 stycznia br. dużą ilość czerwieni zapewniły wozy straży pożarnej nie w drodze do boju ale reprezentacyjnie, na rynku, z okazji ... czytać na stronie www.tarnowskiegory.pl.

I już wiadomo, że kiosku internetowego przechodnie nie kochają z powodu jego niewłaściwego koloru - nie czerwony a żółtaczkowo- niebiesko-royalowy, a na dodatek z ogonkiem (o przepraszam, ogonek przeszedł transformację z białego przez szary i w końcu wciśnięty w szparę kamienną zniknął zaklajstrowany dość "einfachowo'). Udeptane klepisko u stóp budki a jednak nie budki zagubionego dróżnika stanowi detal, którym interesować się mogą pieski. Czasem też wyrostek jakiś pozostawi na szybce odciski linii papilarnych i włączoną muzyczkę hip-hopową.


Trzy śliczne Gracje lub Walentynki – na dobry sen, na uśmiechnięte marzenia. Pani Natalia z koleżankami w zimowy wieczór 05 stycznia br. w galerii Inny Śląsk. Pozdrawiam Panią serdecznie , Pani Natalio!


Porozumienie damsko-damskie

Mała, ciasna pracownia krawiecka przy ul. Oświęcimskiej. Pogodne twarze, swobodne, taktowne wypowiedzi, szpulki nie mieszczące się na półkach, maszyny warczące, nici i skrawki materiałów na podłodze, guziki, sprzączki, miary krawieckie, wieszaki, tobołki, manekiny, maszyny, taborety, krzesła wciśnięte wraz ze stolikiem pod ścianę, zapach rozbieranych mandarynek i szelest rozbieranych z garderoby klientek. A-tmo-sfe-ra-! Atmosfera przyjazna, szczera, bez kamuflowania braku umiejętności, z otwartością na sugestie i ... negocjacje. Zespół krawiecki pań: Marioli, Grażynki i... zapomniałam. Wrócę tam! Innym klientkom wstęp wzbroniony, nie pomieścimy się wszystkie!

„Wzruszyła mnie pani. Niczego nie wiedziałam o tym miejscu” - powiedziało młode dziewczę. Szczerze? Może i tak. I może jest nadzieja na wrażliwość młodości. Opowiedziałam jej wcześniej, że jako mała dziewczynka w wieku szkolnym przychodziłam tu z moją babcią, aby w ówczesnym sklepie, u rzeźnika, robić mięsne zakupy. Nie chcę z tej bajki wychodzić i mam nadzieję, że śliczna dziewczyna z pizzerii Mamma Mia będzie się od dzisiaj czuła tu niczym bajkowa panna sklepowa, subiektówna jakby wzięta z XX-tego lub nawet XIX wieku. Szczęśliwie nie usunięto kafli ze ścian, aby położyć na nich kultową boazerię. Z narożnika kamienicy wchodzę do wnętrza stylowego obrazka; jak egzaltowana Alicja w Krainie Czarów chłonę pokryte glazurowanymi ornamentami ściany, niemych świadków i widzów, kupców i kupujących. Do śmietnika trzeba wyrzucić salonowe kotary i kurzące się graciarstwo na pseudo-półkach, odsłonić całe ściany! Toż to dopiero będzie widok!

 

W holu głównym poczty przy ul. Piłsudskiego głęboka zieleń dekoracyjnych kafli też pozostała mi w pamięci od lat dzieciństwa. Ilu klientów, petentów, interesantów rozgląda się po ścianach, patrzy na strop? To tarnogórska poczta i tarnogórskie budynki, to my – tarnogórzanki i tarnogórzanie.

Z tarnogórzankami dzisiaj porozumiałam się, z tarnogórzanami nie. Zapewne porozumieniu nie sprzyja ratusz, sala sesyjna może, e-karty, tematyka: wykonanie nakładek i innych remontów dróg w poniedziałek o godzinie 14-tej powtórka z komisji!
Może jutro - Walenty się odezwie - nastąpi między nami skuteczniejsze porozumienie?

Two in a car,
two little kisses.
Two weeks later,
Mr and Mrs.


The 21-st century.

Wypowiedź zaczyna się od NIE ale kończy na TAK – nagrane, zapisane przez aparacik/sprzęcik elektroniczny. Mówię, mówisz, mówi, móóóó... znowu punkt za aktywność dla radnych (jeden zabierał na poprzedniej sesji głos podobno 22 razy). Efekt – gdy się ta wypowiedź zmaterializuje na mówiącej stronie Urzędu Miasta, to jej każdy będzie mógł wysłuchać. Jesteśmy w 21-wszym wieku!
Ale... ale... ale jest i takie "cośbógwico" - mównica z socrealizmu wyjęta; pinezkami spinane sukno, malunek kodu niekreskowego. Korciło mnie! Ostatecznie kontrowersyjne pudełko (przy tej mównicy głos zabierali nieraz ważni, wielcy, wybitni) zniknie ustąpiwszy miejsca nowoczesnym na razie wirtualnym meblom i wyposażeniu Sali Sesyjnej ratusza. Wiek XX-ty odpłynie we wspomnienia.

Rano do południa - praca przerywana kilknaście razy telefonami do i z Urzędu Miasta, Biura Rady Miejskiej, radnych - członków komisji.
Godz. 13:00 posiedzenie Rady Społecznej Ośrodka TOTU, której jestem członkiem (-kinią?). W porządku posiedzenia – projekt uchwały w sprawie zaopiniowania planu finansowego TOTU na 2008. Zadowolenie – moje wskazania i zalecenia Rady Społecznej z ubiegłego roku dały dobre rezultaty; nowa dyrekcja się o to postarała – tak trzymać!


zajęcia dla dzieci prowadzą opiekunowie-terapeuci

Ok. 14:30 – gęsim sposobem przełykam zakupiony w TOTU obiad (tylko drugie danie)
Wpadka do domu, wysikanie psa, wyrzucenie z torby papierzysk i załadowanie innych, przebieranka i dalej:
Godz. 17.30 spotkanie z mieszkańcami w sprawie ich interwencji. Droga! Drogi! Chodnik! Chodniki! Błoto, dziury, 30 lat itd.
Godz. 19:00 spotkanie z posłem Głogowskim itd.
Godz. 21:30 – to ja, to ja, to ja! Wołam słabym głosem wśród ścian głuchych ale domowych. Spać, odleżeć, przytulić zwierzątko, gdzież ono? Czy mnie jeszcze pamięta? Czy tak speedowo będzie wyglądać mój XXI wiek?

Przytłoczona i zgnieciona jestem dzisiaj, „taka mala ala”
A jutro? Co będzie jutro? JUTRO WEJDĘ W BAJKĘ., taką jak ta, na zdjęciu.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |