Powroty

Powrót mojej sierotki do świadomości jest już zatwierdzony. Powrót do zdrowia jeszcze niewiadomy. Wywieziona ciemnym rankiem. przywieziona mrocznym wieczorem, otumaniona i omamiona, leży na swoim kocyku, w swoim legowisku, w swoim domu.


Kolejkowicze w powadze znoszą bodźce niecodzienne i nieznane; są z nimi ich kochający przewodnicy
.........................................................................................................................

Przychodzą z dworca, szop, piwnic, kanałów, ulicy, pijaństwa, samotności, nieszczęścia, znikąd.
Wracają na krótko, na lata, do trzeźwości, pracy, domu, przytuliska, noclegowni, ludzi. Szereg równiuteńki wyczyszczonych butów, umyte podłogi, czyste stoły, meble, wyprane serwety i koszule. Witają lub znikają, podają dłoń albo odwracają się plecami, łapią wzrok lub opuszczają głowę, Są , przebywają, żyją.


Noclegownia dla mężczyzn w TG -  prapremiera tegorocznej wieczerzy wigilijnej z kierownikiem panem Zbigniewem Frycem i pracownikami socjalnymi Maciejem Drosiem i Dominikiem Tomiczkiem. Przystojni, wyprostowani, zdecydowani zaufać błądzącym i nie zawieść zaufania.

Życzę Wam życzliwości ludzkiej na Boże Narodzenie i na cały Nowy Rok 2008!
...................................................................................................................

Dzieci z TOTU będą tu jutro.




Zamiast świąt.

Zamiast radosnego podekscytowania,
zamiast ekscytacji oczekiwania,
zamiast oczekującego napięcia,
jest drżenie niepewności,
jest niepewność przyszłości,
jest przyszłość nieznana.

Jutro oddaję się w rece chirurga (demiurga?), który skalpelem praktykować będzie na ciele mojej suczki i na mojej duszy. Zdecydowałam przed godziną a po kilku kolejnych trudnych dniach i czarnych nocach, które spędziłyśmy bez snu prawie, a które prowadzą nas do dni coraz cięższych i nocy coraz mroczniejszych. Nic teraz nie ma większej wagi od 13-tu kilogramów drobnego futrzastego ciałka.

Zamiast okazjonalnie wesołych zdjęć z dzisiejszych wesołych jasełek są po prostu zdjęcia z ludźmi i z wyjątkowymi elementami nieludzkimi a lepszymi od nich niejednokrotnie.




Środa sesyjna.

Środa sesyjna poprzedzona jest zwykle kilkoma dniami szczególnie wytężonej pracy:
- radnych w komisjach
- urzędników gminnych w wydziałach
- burmistrzów w gabinetach i poza nimi.
Tak było i tym razem; potwierdzam słaniając się ze zmęczenia.

Na dzisiejszej sesji RN w porządku obrad znalazły się:
- 31 punktów min. projekty uchwał
- przerwa na spotkanie opłatkowe radnych RM z Burmistrzem i zastępcami, naczelnikami wydziałów, Starostą, Przewodniczącym Rady Powiatu i przedstawicielem duchowieństwa tarnogórskiego
- ok. 10 minutowa przerwa na prezentację kolęd w wykonaniu chóru wymieszanego, wielofunkcyjnego, dwupłciowego, nie hierarchicznego, egalitarnego(?).
Obrady przebiegły sprawnie i wbrew czarnemu scenariuszowi nie potrwają do wigilii.

Kochanym paniom z Biura Rady Miejskiej: Basieńce, Urszulce, Grażynce i asystującym im wiotkim Kasieńkom oraz asystującej im stażystce złożyłam czułe zdublowane życzenia świąteczne; od mojej suńki wirtualne lizaczki w noski, patrz także wpis "Urodziny" a także TUTAJ oraz pokruszyłam się z nimi skrawkami opłatka. Panie i niektórych panów w czasie życzeń obściskałam a wąsaczy obcałowałam po profilach oblicza.

Jutro czyli we czwartek 20 grudnia o godzinie 16-tej przed ratuszem wystawione zostaną jasełka (zadziałała pani dwojga imion królewskich Jadwiga Elżbieta Knapik z podopiecznymi tj. dziećmi ze świetlicy środowiskowej) oraz wystąpią chóry kolędniczo-pasterałkowo-kolędowe. Zaprasza burmistrz i cała czereda organizatorów i uczestników patrz www.tarnowskiegory.pl
 
Będzie czadersko, gitowo, hiciarsko, masakrycznie, megagigantycznie! Przybądźcie ciepło odziani, kolędujcie, śpiewajcie, składajcie życzenia, zjadajcie bigos czy grochówkę (byle dla mnie wystarczyło). PS. Filmik z sesyjnego kolędowania samorządowców ma trudności techniczne. jakże żałuję.


icon_eek  icon_redface  icon_lol  icon_rolleyes




Środa

Środa. Środy. Środzie. W środę. O środzie. Ze środą. Do środy. O środo! I tym podobne...
Środowy środek tygodnia pracy jest punktem, gdy spoglądam krótkoterminowo na minioną I-szą jego połowę i przygotowuję krótkoterminowe plany na pozostałą II-gą. W tym połowicznie granicznym dniu określam, co i jak zrobiłam oraz co zdążę zrobić. O wykonanych ruchach wiem i wspominam z uśmiechem lub krzywię się z niesmakiem. A planuję wykonać na wzór wcześniejszych wcale nie odkrywczo:
- spotkania służbowe i towarzyskie
- zakupy niezbędne i opróżnianie portfela
- rozrywki kulturalne i rozgrywki personalne.

Wykonane i do wykonania. Za wiedzą i przyzwoleniem moim i losu. Gdzie przypadkowe dotknięcie pnia drzewa, spacer na zawołanie rosnącej radości, podniesienie głowy, aby przyjrzeć się gołębiowi na zwieńczeniu lukarny? Czy znalazły się/czy znajdą się spontaniczne odpryski od betonowych harmonogramów? Czy ukoją, uspokoją, usatysfakcjonują, uniosą w fantastyczny wycinek realu?  

Małżeństwo wziętych pracoholików zgłosiło się do gabinetu amerykańsko-podobnego psychoanalityka narzekając na brak wzajemnego zainteresowania i nudę w pożyciu. Otrzymali poradę: ”Więcej spontaniczności, bądźcie spontaniczni czasami”. Zadeklarowali się zastosować. Po miesiącu zgłaszają się na kontrolną wizytę i na pytanie terapeuty: „Czy nastąpiła poprawa? Czy byliście spontaniczni?” mąż w odpowiedzi stwierdził: „Niestety nie nastąpiła, chociaż przeznaczyliśmy na spontaniczność każdy wtorek”.
Cóż, cywilizacja materializmu ze swoim pędęm wygrywa.
 icon_sad


Ta pani jest szczęśliwą zwrotną Amerykanką, bez wątpliwości, to widać. Maryla wróciła właśnie z odwiedzin u swojej zaoceanicznej córki z bagażem wrażeń i tęsknotami w obu kierunkach. Przebywając za wielkimi morzami, za wysokimi górami kontaktowała się w intersieci z moim blogiem w ściśle i do końca  określonym przez siebie celu.Teraz wypoczęta i odmłodzona w zagadkowy sposób o co najmniej 5 lat na peryferiach wielkiego świata podjęła obowiązki starszego technika analityki medycznej z niesmakiem (...) ale ze zwiększoną odpornością.  Wesołych Świąt, Marylko!
http://analitykakl.wrzuta.pl:80/film/wkEupelgvt/


Przylgnięcie do szczęśliwego ciała ma zapewnić szczęście przylegającemu – Ilona znalazła się więc ze szczęśliwą Marylą w pół-dystansie (20-30 cm). A może w somatycznym tylko a nie uduchowionym zwarciu?   Wesołych Świąt, Ilonko!
http://analitykakl.wrzuta.pl:80/film/wkEupelgvt/



[ czytaj więcej.. ]


Po „Śląsku” i po Zdebiku.

 W niedzielę przed południem dziewczyny namalowane na renesansowym muzealnym stropie uśmiechały się do przystojniaków z zespołu ‘”Śląsk”. Chłopaki z portretów pomrukiwały z zadowoleniem patrząc na dziewczęta w śląskich strojach. A publiczność zaatakowała na stojąco koncertującą szóstkę gromkimi oklaskami, spod których artyści umknęli dopiero po dwóch bisach.

 W składzie zespołu z pierwszego naboru Hadyny znalazła się najmłodsza siostra mojej mamy, niespełna 16-letnia Dorotka. Gdy przebywała w domu moich rodziców, często gęsto schodziła akustyczną klatką schodową śpiewając gamy albo „Od Siewerza jechał wóz” i inne piosenki z repertuaru „Śląska”. Była niezwykle barwną dla mnie i dla ówczesnych, nie tak licznych jak dzisiaj, tarnogórzan postacią. Wprowadzała na ulicę Krakowską światową modę przechadzając się w bucikach na cieniutkich szpilkach a na sztywno ufryzowanych, rozjaśnianych włosach nosząc szyfonową lila chusteczkę.

KLOMPY. Klompy. Miarkujcie ino! Nie bydzie żodnych klompów w zdebikowych makówkach! Som Zdebik mi to dziś pedzioł. Jakżech boła mało dziouszka a mój bracik bajtlik, to my gibko lotali w sobota ku jego sklepowi na Górniczo coby kupić lody po 50 groszi za gołka. Terozki gamba mie sie smieje do pana Zdebika, kiery łozprowio o reikach i radiestezyji.  A pani Ania (w sobotę zdawała egzamin w CKU) uśmiecha się a nie wyśmiewa tych pogaduszek. Dowiaduje się przecież o historii naszego kochanego miasta z pierwszej ręki/rak/ust.
......................................................................
PS. Za dwa dni środa; nie tylko sesyjny dzień.
PS 2. Zagubieni sobotni wojacy znaleźli się w Klubie 22.


 icon_lol




„Trzej Królowie na budowie i inne tematy około świąteczne”

Sobota godzina 9.30 – egzamin w CKU. Ulubiona grupa IIITHA zdobywa oceny w szerokim rozrzucie ale pozytywne.  Gratuluję zaliczenia egzaminu i życzę udanej sesji i takich świąt!


.....................................................................................................................

Sobota godzina 18-ta. Konkurs rysunku. Laureatka I-go miejsca, zdobywczyni Złotej Cegły, absencjonowała (absencjonować?). Cegła Ceglasta przypadła laureatowi III-go miejsca, który przybył z Kielc ze wsparciem rodzinnym. To Mirosław Biskupski - niezaprzeczalnie zaprzeczenie osobowościowe laureata II-go miejsca i zdobywcy Srebrnej Cegły, Macieja Trzepałki z Zabrza, który stawił się jednoosobowo.

Zabrze to:
1. erupcja gestykulacji,
2. ekspresyjność wypowiedzi
3. eksplozja mimiki
poparte umiejętnością śmiania się z siebie samego

Kielce to:
1. stonowane opanowanie
2. melancholia w oczach
3. wewnętrzna refleksyjność
nie eksponowane nadmierną werbalizacją.

Maciek Trzepałka, rysunkowy profesjonalista, przyznaje, iż rysowanie nie jest najlepszą formą zarobkowania. Ilustruje książki, czasopisma (od politycznych, historycznych przez dziecięce, wędkarskie, zwierzęce; rysował  psy, koty, ryby) oraz uczestniczy w jakich się da konkursach. Jego zdaniem rysowanie to trudne zajęcie, ponieważ stale trzeba mieć nowe pomysły i głowę w pogotowiu. Dodał, że jeśli się zachoruje na konkursy, to trudno się z takiej choroby wyleczyć.

Mirosław Biskupski z Kielc rysuje od urodzenia, jak powiada. Żona Emilia też zajmuje się rysunkiem namawiając męża do rysowania. Synuś Dominik próbuje już naśladować tatę w tym artystycznym zakresie. Mirek jest z zawodu nauczycielem wychowania plastycznego, jednak nie pracuje w szkolnictwie. Jako kierownik działu demontażu łożysk w kieleckiej „Iskrze” – precyzuję: chodzi o łożyska kulkowe!, rysunkiem zajmuje się hobbystycznie. W szkole przez dwa tygodnie przed studniówką zamiast pobierać wiedzę, tworzył plansze z karykaturami nauczycieli, które być może przetrwają do jakiegoś ważnego zjazdu maturalnego.

Wioząc Maćka na dworzec autobusowy usłyszałam termin „hiperpoprawność”. Określił nim przymuszanie organów mowy do artykulacji dźwięków takich jak ą, ę z nadmiernĄ dokładnościĄ. Temat dyskusji pokonkursowej wziął się ni stąd ni z owąt.
„Niezapomniany wieczór” - to również usłyszałam przy pożegnaniu z jego ust. Powtarzam to stwierdzenie teraz i kieruję do Małgosi Burzki –Janik i Mirka Ogińskiego oraz Adama Morawca. Jednak podkreślam z naciskiem, iż sami laureaci zagwarantowali taki efekt końcowy. I może w odrobinie także ja przyczyniłam się do niego zabezpieczając aspekt historyczno-archiwizacyjno-fotograficzny. Co, nie? Żałuję, iż na finałową ceremonię tego konkursu o zasięgu ogólnokrajowym przecież nie przybył nikt z przedstawicieli  Starostwa Tarnogórskiego, przy współudziale którego Galeria „Na Tynku” konkurs zorganizowała.. Ranga jego wzrosłaby wówczas znacząco


........................................................................................................................
Motocykliści bez umundurowania grupowego nieco mnie rozczarowali jednak emblematy na czarnych piersiach żeńskiej falangi po części to wynagrodziły. ... I głowy, głowy , głowy – zakryły ciasno stół poczęstunkowy


...........................................................................................................................
Grupa wojów, żołdaków, militarystów może wtargnęła do klubu i znowu głowy, głowy, głowy stały się dobrowolnymi modelami dla mojego obiektywu. www.klub22.art.pl


...............................................................................................................................
Łoskotliwy koncert grupy muzycznej był obfocony przez odpornego decybelowo fotografa. I dobrze – nasze organy słuchu nie doznały uszczerbku, gdyż oddaliśmy mu pole rejterując do drugiej sali klubowej.


.....................................
 icon_lol




Szaleństwo świąteczne rozpoczęte.

Piątek. Godzina 8-ma rano, czas od tej pory mam ściśle wyliczony. Pani Justynka jest zadowolona z mojego zadowolenia, to fakt. Doprawdy nie wiem, czy powinnam ją reklamować; jeśli tak, to działając na własną szkodę, mogę się spodziewać, że inne klientki zablokują mi dostęp do niej w zakładzie fryzjerskim "Agata".

Dobrze, że mieszkańcy poznają osoby publiczne. Pan Burmistrz bywa nie tylko miejskim menadżerem ale i darczyńcą (?). Z jego udziałem przebiegła ceremonia wręczenia nagród w konkursie szopek, który eksplodował z siłą już 9-cio letnią. Organizatorka, pani Beatka z muzeum tarnogórskiego, otrzymała z rąk prezesa Intergazu i burmistrza upominek, jako wyraz uznania jej wysiłku organizacyjnego. Pani Nycz i dyrektor TCK Błaszczak to także osoby ściśle związane z konkursem.

Tyle się działo, oj działo.

Zdjęcie tendencyjne. Chociaż Janek Drechsler jedynie w sposób statyczny podkreśla swoją wyższość nad wiekami, wyraźnie daje się odczuć patos jego osobowości (właśnie pod jego przymkniętymi powiekami przemieszczają się obrazy z przeszłości i ... przyszłości). Zarówno w zakresie cech fizycznych jak i intelektualnych jestem przy nim "taka mala”. I dobrze on na tym wyszedł.

Pan prezes Zygmunt Trąba podsiadł mnie przypadkiem na pierwszorzędnym/rzędowym stołku i zrobiłam małe zamieszanie (co prawda marny to stołek). Mógł jednak później bez przeszkód wręczać ufundowane nagrody twórcom szopek. Nieco później podziwiałam jego oryginalny we wzorze i kolorystyce szal i eleganckie palto.

Szereg, rząd, sznur, kolejka laureatów w obecności wieloosobowego audytorium doświadczyła uścisków dłoni burmistrza, przedstawiciela starostwa, odebrała nagrody rzeczowe i pieniężne, spojrzenia w oczy oraz uśmiechy. Nadawcami były nie tylko instytucje i przedsiębiorstwa  ale też osoby prywatne, o czym adresaci dowiadywali się ze szczegółowego wykazu bardzo wyraźnie odczytywanego.

Mama bardzo kocha syna, jest z niego dumna, to wyraźnie widać. Adrian Krzemiński już kolejny raz odebrał nagrodę konkursową, jest uzdolniony plastycznie i ma naturę filozoficzno-twórczą, jak sądzę.

Zdjęcia .. Zdjęcia ... Zdjęcia. Wstawię nieco później , upadam nosem na klawiaturę.

Dzisiaj – sobota - byłam w Klubie 22. „Niezapomniany wieczór” – to usłyszałam na pożegnanie od niebieskookiego blondyna, gdy wysiadał z mojego samochodu po imprezce. Ale to jutro, nazbieram sił na zapisanie wspomnień spoczywając w ramionach Morfeusza.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |