Rozmaitości niekoniecznie sesyjne

Nie mogę powiedzieć, że jestem źle traktowana przez kolegów radnych. Na dzisiejszej sesji trwającej prawie 6 godzin jeden z panów odstąpił mi swą kolejkę w zabieraniu głosu. Nie podam jednak jego nazwiska, gdyż zrezygnował z tej formy rewanżu. Zamiast wpisu w moim blogu oczekiwał bowiem, jak się okazało, czegoś bardziej ulotnego. Uśmiechu. :-)

Młodzież kultywująca pamięć historyczną pod opieką kulturową jednego z animatorów życia kulturalnego TG dokonała w przerwie sesji prezentacji. Dotyczyła ona planowanej iluminacji starego placu targowego na temat przedwojennej synagogi. Zdjęcie 1 - rynek wieczorową porą przed pokazem. Zdjęcie 2 – emocje w chwili dokumentowania prapremiery iluminacji wzruszyły moją fotograficzną dłonią PS.

Poseł Głogowski wyglądał na „popępkowego” szczęśliwego ojca. Zdjęcie 3 – ból głowy trzeba skonsultować z doktorem Torbusem.

Wasza przesympatyczna blogowiczka. Pozdrawiam.




Statystycznie źle, indywidualnie dobrze

To czas relaksu, czas błogostanu, upojenia świadomością własnego szczęścia i zdrowia. Siedząc w wiklinowym fotelu przy filiżance kawy celebrowanej w Parku Wodnym czytam prasę. Pełnia zdrowia jest oczywiście niedoścignionym ideałem ale już cząstką zdrowia cieszą się najmocniej ci przywróceni do aktywności codziennej. Znam ten stan i myśląc pozytywnie wzmagam go przy każdej spsobności.

Jeśli czytam o strajkach lekarzy i innych nie z tej branży nieszczęściach, to raczej przewrotnie cieszę się niż smucę – oto korzystam ze zmysłu wzroku (oprotezowanego co prawda okularami), nie jestem analfabetką (chociaż nie mogę uwierzyć nieraz w to, co przeczytałam w gazetach), weszłam i wyszłam o własnych siłach z basenu (chociaż do oskrzeli dostało się kilka mililitrów roztworu niezidentyfikowanych chemikaliów). Pozytywy w przewadze, uważam.

„Puls Medycyny” nr 14, 19.09.2007 – troje na tysiąc dzieci w Polsce rodzi się z płodowym zespołem alkoholowym. Ale...Szczęśliwi rodzice Głogowscy powili dziecię 10-cio punktowe – to pozytyw godny naśladowania.
„Puls medycyny” tenże – strajki lekarzy doprowadzają do likwidacji szpitali. Ale... podobno wzrośnie stawka kapitacyjna z NFZ – też pozytyw.
„Puls....” – Polacy z zasady niechętnie ujawniają prawdziwy poziom swych zarobków. Ale... inny pozytyw ...

Teraz otrzymuję całuski od mojej suczki – pozytywny objaw sympatii i pozytywna perspektywa: spacer przy wtórze ćwierkania ostatnich już może letnich świerszczy. A jutro o świcie po powrocie do złego świata na pobliskiej łące mokry nos do pogłaskania poda mi znajome cielę (jeszcze żywe) – pozytyw bez wątpienia i interesu.





icon_cool

[ czytaj więcej.. ]


Nie wytrzymałam!

36 godzin (słownie TRZYDZIEŚCI SZEŚĆ godzin) tyle opierałam się trzem mężczyznom wpatrzona, zauroczona, zamyślona. Interesujący zbieg okoliczności kulturalnych, społecznych, politycznych a może humorystycznych skrzyżował ich ścieżki. Od lewej: burmistrz Arkadiusz Czech, radny Rady Powiatu Ryszard Lach (związek kolejowy) i ex-poseł Tomasz Głogowski. Wszelkie prawa do obu zdjęć zastrzeżone!

Zdjęcie wykonałam ok. godz. 18-tej w sobotę 29 września przed koncertem muzyki organowo-skrzypcowej (brakowało wokalistów!) w kościele ewangelickim. Nowa jego wersja powstała krótko potem. icon_twisted



[ czytaj więcej.. ]


Pierwiastek męski i pierwiastek żeński

Nie wszyscy o statusie osoby publicznej chętnie poddają się fotografowaniu w publicznym miejscu. Życzenia mogą się spełniać nie tylko w bajkach. Nie - to znaczy krótko: bez zdjęć, bez publikacji.

Archiwizując prywatnie wydarzenie dzisiejsze – ważna msza w kościele św. Anny – utrwaliłam w pamięci i aparacie niektórych uczestników uroczystości.

Zabronić mi natomiast oglądania gołych bab krajowych i „dalekozagranicznych” nikomu nie przyszło do głowy. Uczyniłam to więc w zamku nakielskim na wystawie prymitywisty Erwina Sówki. Nie reklamowana przez organizatorów natrętnie a właściwie dobrze utajniona, uchowa się chyba bez wizyt nachalnych podglądaczy a może i amatorów malarstwa śląskiego.

Zdjęcia:
- Pani senator w otoczeniu męskim składa kwiaty pod tablicą pamiątkową
- Panowie: poseł, wice-starosta, Przewodniczący RM składają podpisy w księdze pamiątkowej - Kolega Stanisław na drugim planie - Samotny On wśród bab - jedna z brodą




Myśli nie zawsze na temat

Burmistrz TG i Przymierze Śląskie patronowały wykładowi pod tytułem „Dzieje Żydów w Wolnym Mieście Górniczym Tarnowskie Góry” w muzeum tarnogórskim. Pani dyrektor Krzykowska zwykłym swym spokojem perfekcyjnie panowała nad całością.

Dane historyczne i statystyczne – tak, były interesujące i ilustrowane fotografiami elektronicznymi – mówił o nich dr Dariusz Walerjański. (Zdjęcie 1 – bardzo zaangażowany w działalność kulturalną Burmistrz Czech osobiście wręcza doktorowi pamiątkową torebkę – bez podtekstów - wraz z pamiątkową zawartością). Nie powiedział jednak o niektórych szerszych aspektach obyczajowości żydowskiej np. o traktowaniu seksu przez religię żydowską, o prawach, zakazach, rytuałach dotyczących życia płciowego małżeńskiego i takiego sobie, poza świętym związkiem. Pytanie na ten temat zamierzałam zadać po wykładzie, wstrzymał mnie jednak klimat powagi i zadumy w jakim znaleźli się słuchacze (przyznaję, zrobiłam po wyjściu z muzeum). Wyważenie słów i detali dominowało w całości przekazu, chociaż prelegent użył też kilku kolokwialnych sformułowań. Dzięki nim skupił bardziej uwagę niektórych słuchaczy na temacie, innym ją nieco rozproszył. Ach, te oczy... OCZY... wul-kan!

Liczę, że owocem tego wydarzenia będzie zapobieżenie dewastacji i zachowanie domu przedpogrzebowego i cmentarza żydowskiego – jednej z ważniejszych wizytówek Tarnowskich Gór.

Kto uzna wyższość piwa (Zdjęcie 2 – w gatunkach lepszych i gorszych serwowane jest w Silikonowych Cycuszkach przez gościnnego szefa) nad napitkami domowej roboty? Ja nie. Czy pigwówka jest lepsza od orzechówki, karmelówki, aroniówki? Nalewki powracają do łask w jesienny czas obfitości darów natury. Nie mam opinii. Mniam, mniam...




Miej trochę miłosierdzia

Po porannym wykopywaniu kreta z nory na łące (Zdjęcie 1 – praca przednich łap i ogonka wspiera pracę przodującego noska) mój pies ma wzmożony apetyt chyba, że dzień wcześniej został nakarmiony łakociami w rodzaju ziemniaczki z sosikiem, skórka z pomidorka, kosteczki z kurczaka w papryce. To w mniemaniu pewnych osób przysmaki, które nie zjedzone przez siebie wrzucili do śmietnika czyli ufnego psiego brzuszka. „Piesek musi dostać do jedzenia to co i ja, same najlepsze rzeczy - kiełbaskę, kluseczki, czekoladkę...” – powiada kopalnia wiedzy o diecie psów domowych. I dla człowieka i dla psa najgorsze, tyle że smaczne (zresztą to kwestia wychowania i gustu).

„Każdy pies zjada rano trawę” – wygłaszają autorytatywną opinię właściciele domowych ulubińców. W ramach rodzinnej diety faszerują je krupniokami, mięsem z rosołku, pieczoną rybą, kremówką prosto z talerza.

Przewód pokarmowy psa jest o wiele krótszy od ludzkiego i nie strawi przypraw grilowych, węglowodanów ze słodyczy i błonnika z surowych warzyw i owoców mimo, że nieraz łapczywie je zjada. Piekące go w trzewiach kwasy usuwa zjadłszy źdźbła niektórych traw i doprowadzając się do torsji i wymiotów. W naturze obserwuje się, jak wilki czy inne psowate drapieżniki upolowawszy większą zdobycz np. sarnę lub innego drapieżnika, najpierw dostają się do jamy brzusznej. Tam w trzewiach znajduje się pokarm roślinny przetrawiony lub nadtrawione szczątki innych zwierząt. Tę część posiłku – najlepszą, spożywają osobniki alfa i inne zwierzęta z górnych poziomów w hierarchii stada. Później przychodzi czas na resztę mięsa i kości i na resztę stada czyli słabszych zadowalających się z konieczności skórą i obstrukcyjnie działającymi kośćmi. Przy naturalnych posiłkach żadne zwierzę nie używa soli, pieprzu, papryki, curry ani nie zasiada do poobiedniej kawki z likierem i czekoladowym tortem.

Jeśli nie masz miłosierdzia dla własnego organizmu, znajdź je dla swego zwierzęcego ulubieńca czy podopiecznego.

Polecam: Jan Fennell – „Zapomniany język psów” i inne jej książki oraz dobrze czytajacy się też przez młodzież miesięcznik „Pies Przyjaciel”




Pobudzanie i aktywność ... ponurobójcza

„Przyjmuję tę legitymację ku chwale poczucia humoru” . Tę deklarację wypowiedziałam patrząc prosto w twarz Szczepana Sadurskiego. Świadkami były ściany Klubu 22 goszczące grono artystów, literatów, samorządowców, sympatyków i nieletnich nieświadomych ważności sytuacji (Zdjęcie 1 – spękane ze śmiechu dziecię zaległo w oczekiwaniu kleju).

Przed wyborami w każdym miejscu można głosić deklaracje, ustawiać się frontem do świateł, wzmagać aktywność uśmiecho-słowną. A jak się komuś pomiesza w głowie to może i uprawiać miłość (patrz: niedawno telewizyjny chodnik w W-wie). W związku z całokształtem śmiechów-chichów Partia Dobrego Humoru licencjonowała legitymacjami obecnych na otwarciu galerii Na Tynku gości. Różnopartyjnych, różnowierczych lub partyjno-religijnych ateistów – byleby tylko systematycznie płacili składkę tj. 3 uśmiechy dziennie.

Nienajświętsza Trójka (Czy śmiech może być święty? Czy może być grzeszny?) tj. Ogiński, Sadurski, „Toluś”Skupiński na dobre przytwierdziła Na Tynku swoje dzieła pisane, rysowane, mówione (Zdjęcie 2 – twórcy wyczerpani odbijaniem ze sciany pamiątkowych kawałów tynku regenerują się pasywnie). Ich prace zostaną tu na pewien czas a może nawet się rozmnożą kulturalno-artystycznymi owocami, które zebrane zostaną niezwłocznie przez bystre władze powiatowe i miejskie oraz głodne społeczeństwo lokalne. (Zdjęcie 3 – Pantofle, trzewiki, buty, buciory! Nie deptać owoców!). icon_lol




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |