O blogowaniu

Śmieją się co poniektórzy tarnogórzanie z burmistrza, że zatrudnił dziennikarza, który za gminne pieniądze ma sprawić, że dostrzegą jakiegoż to wspaniałego mają gospodarza miasta. Był to niewątpliwie desperacki krok, ale skoro niewdzięczne społeczeństwo sukcesów nie dostrzega, trzeba im je PR-owsko wykazać we wszelkich dostępnych mediach.
Złośliwi dość szybko połączyli fakty zatrudnienia „PR-owca” z uruchomieniem, jakże regularnie prowadzonego, bloga pana burmistrza. Dowodów na to, że ktoś pomaga w codziennym tworzeniu wpisów jednak nie było. Nieoczekiwanie podejrzenia wzmógł … sam Arkadiusz Czech.
Wpis z 10 marca, w całości poświęcony uzasadnieniu konieczności zatrudnienia „doradcy od propagandy” (jak mówią na mieście), zakończył on pytaniem:

Nawiasem mówiąc, może Państwo, Czytelnicy tego bloga - zauważyli już jakieś zmiany w naszej, nazwijmy to szumnie: "polityce informacyjnej"?

No zauważyliśmy. I doceniamy szczere przyznanie, że pisany z myślą o kolejnym wyborze blog możemy łączyć z zatrudnionym w Urzędzie Miejskim doradcą.



Śląskie drogi...

Kolejne posiedzenie Sejmu. W jego czasie m. in. spotkanie śląskich parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej z Ministrem Infrastruktury Cezarym Grabarczykiem.
Rozmawialiśmy do bólu szczerze i otwarcie. Minister pokazywał nam ile środków już w tym roku zostanie wydanych na budowę dróg w naszym województwiem (np. na budowę autostrady A1). My oczywiście chcielibyśmy jeszcze więcej, choć trudno było znaleźć kontrargumenty na stwierdzenie, że żadne województwo nie skorzysta na środkach infrastrukturaknych w najbliższych trzech latach, tak jak śląskie.

Poruszyliśmy też kwestię budowy kolei na trasie Katowice-Pyrzowice. Tu problem jest nieco skomplikowany - projekt został co prawda umieszczony w poprzedniej kadencji na liście projektów dofinansowywanych ze środków europejskich, ale na zupełnie nierealnych warunkach. Zabezpieczono dla niego kilkanaście procent potrzebnych środków, w ogóle nie wspominając, skąd wziąźć pozostałą część. W efekcie tego co jest zagwarantowane wystarczy zaledwie na projekt i być może częściowy wykup gruntów. Ale przed wyborami PiS w każdym rejonie wpisywał "gruszki na wierzbie" mające mamić wyborców.

Minister Grabarczyk zapewnił nas, że jest zwolennikiem budowy tej trasy, ale trzeba urealnić terminy i sposób realizacji inwestycji.


Zapraszam na wystawę- Jan Paweł II na drogach świata

Dziś nietypowo - zapraszam do obejrzenia wystawy, któą zorganizowałem w pięciu miejscach naszego powiatu wraz z Katolickim Centrum Kultury w Krakowie. Wystawa ilustruje 104 pielgrzymki Jana Pawła II, a składa się ona ze 107 plansz zawierających zdjęcia Arturo Mari i innych fotografików watykańskich agencji fotograficznych, mapy podróży oraz charakterystykę poszczególnej wizyty duszpasterskiej.

Na trasie pielgrzymek naszego rodaka znalazł się również polski parlament (była to jedyna do tej pory wizyta papieża w narodowym parlamencie), więc pomysł krakowskiej placówki znalazł wsparcie wielu parlamentarzystów, którzy włączyli się w to przedsięwzięcie.
Wystawa miała premierę w Sejmie w ubieglym roku, a patronat nad nią objęli Kardynał Stanisław Dziwisz oraz Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Później zdjęcia zaczęły wędrować po różnych miejscach Polski.

Do 26 marca można je oglądać w pięciu miejscach - w tarnogórskich kościołach pw. Matki Boskiej Krolowej Pokoju (w centrum miasta) i Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Fatimskiej (Strzybnica), w W Centrum Kultury "Karolinka" w Radzionkowie, kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Rojca) oraz Bibliotece Miejskiej w Kaletach.

W każdym miejscu znajdują się inne fotografie i dopiero obejrzenie ich wszytkich daje obraz ogromu pielgrzymiej drogi Jana Pawła II.

Zapraszam do jej odwiedzenia, dziękując za pomoc gospodarzom miejsc, w których jest umieszczona oraz starostwu powiatowemu.




Ależ mało zabrakło...

Wbrew opozycyjnej propagandzie strumień środków europejskich trafia do Polski coraz szerzej (to już właściwie rzeka). Właśnie rozstrzygane są kolejne konkursy, a samorządy przygotowują oraz lepsze wniosk - żeby dostać dofinansowanie w programie rozbudowy infrastruktury oświatowej trzeba było dostać 97,17% możliwych punktów!!
Gmina Ożarowice na budowę sali gimnastycznej i boiska przy szkole w Zendku dostała.... 97%% i znalazła się na pierwszym miejscu listy rezerwowej. Może jednak wysoki kurs euro i inne czynniki sprawią, że uda się na te środki "załapać".
Swoją drogą po raz kolejny wypada wyrazić podziw dla tej gminy, lidera w pozyskiwaniu środków w naszym powiecie.

Starostwo powiatowe dostanie dofinansowanie remontu obiektów salezjańśkiego ośrodka szkolno-wychowawczego w Reptach Śląskich.
Wnioski Tarnowskich Gór zostały ocenione trochę niżej.


Nowe rondo w Tarnowskich Górach za pieniądze UE

Miłe wieści z Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach - dzięki dofinansowaniu ze środków europejskich (1,7 mln złotych, czyli 85% dofinansowanie w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego) radykalnej poprawi się sytuacja na skrzyżowaniu ulic Gliwickiej, Wyszyńskiego i Legionów.

Wniosków (podobnie jak w przypadku innych programów) wpłynęło całe mnóstwo, tym większy to sukces starostwa powiatowego.

PS.
Wniosek gminy Tarnowskie Góry (budowa ul. Krzuczej i Grunwaldzkiej) niestety trochę "pod kreską".


Spotkanie z przedstawicielami strony społecznej „Nitroergu” w Sejmie

Parlament pracuje intensywnie, dużo uwagi poświęcając rzecz jasna walce z kryzysem (o sprawach „ogólnopolitycznych” staram się pisać od czasu do czasu w blogu http://tglogowski.blog.onet.pl/ ).

Praca posła poza najważniejszym obszarem (czyli stanowieniem prawa), wymaga również interwencji w ważnych sprawach regionalnych. Dziś w Sejmie gościłem reprezentantów załogi „Nitroergu”. Konsolidacja dwóch zakładów – w Bierunie i Krupskim Młynie w 2006 roku – w jeden podmiot, raczej nie okazała się najlepszym rozwiązanie, wywołując animozje i nieraz duże emocje pomiędzy obiema lokalizacjami spółki.
Bardzo źle przysłuży się „Nitroergowi” „pielgrzymki” parlamentarzystów do Ministerstwa Skarbu Państwa, którzy .... przekonywali ministra, żeby wspierał jeden z zakładów kosztem drugiego. Taka koszmarna argumentacja („należy przenieś do Krupskiego Młyna produkcję z Bierunia, bo tam jest mniejsze bezrobocie”), jak słyszałem, pojawiła się także w wykonaniu osoby związanej z Krupskim Młynem i trzeba było wiele pracy, aby naprawić szkody, które wyrządziła.
Sam zawsze podkreślałem w rozmowach z nadzorującym firmę wiceministrem Łaszkiewiczem, że konieczne jest opracowanie takiej strategii dla „Nitroergu”, aby zapewnić harmonijny rozmów zarówno Krupskiego Młyna, jak i Bierunia, a minister podzielał to stanowisko.

Dzisiejsze spotkanie związkowców z obu zakładów odbyłem w towarzystwie posła Marka Wójcika z okręgu katowickiego, któremu naturalnie bliżej jest do Bierunia. Wysłuchaliśmy ich argumentacji i ustaliliśmy jakie tematy będziemy podnosić w rozmowach z Ministerstwem, tak aby obie fabryki „Nitroergu” dalej się rozwijały, tym bardziej, że załoga ze zrozumieniem podchodzi do konieczności reorganizacji, a firma nie narzeka na brak zamówień.


Plan ratunkowy dla Huty „Miasteczko Śląskie”

Poprzednie trzy dni niemal w całości spędziłem w Ministerstwie Skarbu Państwa, wczoraj „na telefonie” z pracownikami ministerstwa byłem prawie do nocy (pasażerowie autobusu, którym jechałem z Katowic do Tarnowskich Gór, słuchając mojej rozmowy mieli okazję poznać w szczegółach sytuację Huty). Dziś rano pojechałem do Miasteczka, pod Hutę, zarówno ze względu na zaproszenie ze strony załogi, jak i prośbę z ministerstwa o przekazanie informacji i uspokojenie nastrojów załogi. Pracowników Huty uspokajać nie trzeba, liderów związków chyba tak, ale o tym później.

Plan ratunkowy dla HCM przygotowywany wczoraj do późna w Ministerstwie wygląda następująco – na okres luty-kwiecień finansowanie produkcji w Hucie przejmują Zakłady Górniczo-Hutnicze „Bukowno” (zakupują surowce, pokrywają koszty energii itp., odbierają towar). Aby Huta miała płynność finansową (teraz bank zajmuje każde środki, które wpływają na konto) kredyty bankowe przejmuje Towarzystwo Finansowe „Silesia”. Oczywiście nie będą to środki, które można by traktować jako darowiznę dla spółki, więc niezbędne jest szybkie obcięcie kosztów. Do maja pracę zachowaliby wszyscy pracownicy, ale wiązałoby się to z cięciami niektórych składników ich wynagrodzeń (szczegóły porozumienia są prezentowane dziś związkom zawodowym). W tym czasie przeprowadzany będzie audyt, który ma wykazać jakie zmiany muszą zostać dokonane, aby Huta była rentowna (zarówno restrukturyzacja zatrudnienia, jak i przede wszystkim racjonalizacja kosztów technologicznych).
Alternatywa jest przerażająca – zakład ma zapasy surowca na tydzień, do piątku musi zapłacić zaległe rachunki za dostawę gazu. A konta puste. /O przyczynach takiej sytuacji można przeczytać w poprzednim wpisie/.

Odniosłem dziś wrażenie, iż załoga dobrze rozumie, że Huta jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej i trzeba podjąć działania, które zapewnią ciągłość produkcji (nie można dopuścić do wygaszenia pieca! ), zagwarantują miejsca pracy w Miasteczku Śląskim i dadzą szansę na rozwój firmy po przeprowadzeniu niezbędnych przekształceń.

Moją konsternację wzbudzały niektóre wypowiedzi liderów związkowych. Nie negowali faktów dotyczących aktualnej sytuacji huty, ale sprawiali na mnie wrażenie, jakby myśleli, że im głośniej i bardziej populistycznie pokrzyczą, tym sytuacja będzie lepsza.
„Huta jest od 40 lat i musi być dalej”, „chcecie slumsów w Miasteczku?, Gdzie pójdziecie do pracy?” – słuchałem takich frazesów i myślałem, o co tu chodzi? O ratowanie zakładu, czy o to kto wygra konkurs na głośniejszy krzyk i dzięki temu będzie bardziej popularny wśród załogi?

Przyczyn złej sytuacji Huty jest kilka – recesja i wycofanie się banków z kredytowania, to tylko jedna, na pewno nie najważniejsza. Winne nie jest tylko złe zarządzanie firmą. Niech ci, którzy teraz krzyczą pomyślą, czy w Miasteczku Śl. był dobry nastrój przeprowadzania restrukturyzacji wtedy, kiedy na rynku cynku była koniunktura? Czy może dlatego poprzedni prezes był dobry (wg związków), że nie wykonywał niezbędnych, ale niepopularnych ruchów? Teraz można bredzić „przyszedł nowy prezes i codziennie rosły długi”, ale nie zmieni to faktu, że przyczyny dramatycznej sytuacji Huty powstały przed 1 stycznia 2009, a nie po tym dniu.

Wczoraj wieczorem dyrektor właściwego departamentu Ministerstwa dzwonił do szefów związków zawodowych Huty, przedstawiając program ratunkowy dla zakładu i prosząc o zachowanie spokoju wokół Miasteczka Śląskiego. Spokój załogi – powtórzę po raz kolejny – jest godny podziwu. Mimo, że jest ona podjudzana przez niektórych liderów związkowych.

Hutę trzeba i można uratować. Jestem tego pewien. Trzeba tylko przypilnować, aby w zadaniu tym nie przeszkadzali ludzie, którzy potrafią powiedzieć „jeśli mają być obcięte pensje, to lepiej niech zakład padnie”. Na taką, pseudozwiązkową retorykę nie może być zgody!



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |