Jeszcze o pieniądzach na wniosek do UNESCO

Pozwolę sobie napisać parę słów o zdarzeniach sprzed paru miesięcy, czyli o staraniach w celu pozyskania środków na opracowanie „Planu zarządzania miejscem światowego dziedzictwa”, bo nawiązuje to do aktualnego wydarzenia, czyli złożenia przez SMZT wniosku do UNESCO.
Kiedy w maju ub. roku dostałem od Prezesa SMZT pismo z informacją, że bez tych środków złożenie wniosku nie będzie możliwe, autentycznie się przestraszyłem. Oczywistą sprawą jest, że w ciągu roku trudno pozyskiwać środki niezaplanowane w budżecie. Całkiem odrębną kwestią, jest to, dlaczego miasto Tarnowskie Góry nigdy nie wpadło na to, żeby starania Stowarzyszenia wesprzeć? Przecież 120 tys. dla miasta to byłaby suma symboliczna, szczególnie biorąc pod uwagę pieniądze wyrzucane w błoto na tzw. promocję, a de facto na autopromocję burmistrza. To wiele mówi o tym jak funkcjonuje tarnogórski samorząd i chyba kompromituje tych, którzy o wydatkowaniu budżetu naszego miasta decydują, ale to temat na odrębną dygresję.
*
W związku z zaistniałą sytuacją, jedyną nadzieją dla tarnogórskiego wniosku pozostało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tak się składało, że pani minister Omilanowskiej nie miałem okazji poznać wcześniej, (w przeciwieństwie do Bogdana Zdrojewskiego, z którym kolegujemy się od dawna), a musiałem dość szybko znaleźć okazję do rozmowy na temat tarnogórskich podziemi. Szansa na rozmowę z prof. Omilanowską przytrafiła się w dość nieoczekiwanych okolicznościach. Ponieważ wcześniej, m.in. w pracach Komisji ds. Unii Europejskiej, zajmowałem się sporo tematami bałkańskimi, zostałem zaproszony do udziału w wyjeździe pani minister do Albanii, gdzie w Tiranie odsłaniała tablicę pamiątkową Tadeusza Mazowieckiego, oczywiście też spotykała się ze swoimi odpowiednikami i odwiedzała kilka instytucji kultury. Akurat termin wyjazdu bardzo nie pasował mi ze względów prywatnych, nie miałem też jakiegoś zapału do udziału w dość meczącej półtoradniowej podróży, ale z okazji trzeba było skorzystać. I rzeczywiście udało mi się z panią minister o tarnogórskich podziemiach porozmawiać w Tiranie. Pamiętam, że była to rozmowa przeprowadzona około północy, po zrealizowanym już programie dnia, na głównym placu w albańskiej stolicy, w czasie przerwy na papierosa (paliła oczywiście pani minister, bo ja nie palę). Dobre połączenie czasu i miejsca zaskutkowało - minister przekazała mi namiary na swoich współpracowników, z którymi dalej kontynuowałem temat. A w sierpniu, akurat na wakacjach, po kilku wymianach maili z Dyrektor Gabinetu Politycznego pani minister dotarła do mnie informacja o tym, że sprawa pieniędzy dla tarnogórskich podziemi została rozpatrzona pozytywnie i przekazana do realizacji.


O UNESCO i prof. Omilanowskiej

W ubiegły piątek polski rząd złożył w Światowym Komitecie Dziedzictwa UNESCO w Paryżu przygotowaną przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej aplikację dotyczącą wpisu tarnogórskich podziemi i nadziemnych obiektów pogórniczych na tę prestiżową listę. To zwieńczenie ciężkiej pracy Stowarzyszenia, które opracowało liczący ponad 500 stron wniosek o wpisanie 28 obiektów w Tarnowskich Górach i okolicy na listę UNESCO.
Przede wszystkim chciałem złożyć wielkie gratulacje dla SMZT, które przecież samodzielnie, bez wsparcia tarnogórskiego samorządu, wykonało tę gigantyczną pracę. Etap krajowy został zakończony, a przed nami trwająca około dwóch lat weryfikacja wniosku, oczywiście także przeprowadzana na miejscu w Tarnowskich Górach. Trzymajmy kciuki!
Mnie oczywiście cieszy, że prace Stowarzyszenia zostały wsparte przez Narodowy Instytut Dziedzictwa Narodowego, który przekazał ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego 120 tys. zł niezbędne na opracowanie „Planu zarządzania obiektami na lata 2016 – 2020”, konieczne do złożenia wniosku.

Przy tej okazji pozwolę sobie na dygresję na temat pani prof. Małgorzaty Omilanowskiej byłej Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z którą onegdaj miałem okazję rozmawiać na temat tych środków. Kilka dni temu obecny Minister Kultury prof. Piotr Gliński stwierdził, że nie zamierza powoływać Małgorzaty Omilanowskiej na funkcję Dyrektora Zamku Królewskiego w Warszawie, chociaż Rada Powiernicza Zamku w konkursie wybrała właśnie ją, jako kandydata na to stanowisko. Pan minister Gliński oświadczył, że nie ma żadnych zastrzeżeń do profesor Omilanowskiej, ale ponieważ była ona ministrem w innym rządzie i została "negatywnie zweryfikowana w wyborach", nie może być dyrektorem Zamku Królewskiego. Tak się składa, że pani profesor Omilanowska nie startowała w wyborach w ubiegłym roku, trudno więc mówić o jakiejkolwiek weryfikacji...
Po odejściu z funkcji Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego, wszyscy podkreślali raczej z uznaniem, że jego następcą na ostatni rok kadencji powołany jest fachowiec, osoba, która nigdy nie zajmowała się polityką. Dla pana ministra, profesora, podobno wkrótce premiera, Glińskiego, wcześniejsze pełnienie funkcji ministra jednak dyskwalifikuje profesor Omilanowską. I chociaż stwierdza on, że nie ma żadnych zastrzeżeń merytorycznych co do tego, że byłaby dobrym dyrektorem Zamku Królewskiego (zresztą jej dotychczasowa kariera naukowa i przebieg pracy zawodowej to chyba pokazuje), to nie zamierza jej na tę funkcję powołać...
Bez komentarza..


W radiowej „Jedynce” o immunitetach

Dziś w południe byłem gościem "Rozmowy dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia.
Całej audycji można wysłuchać tu: http://www.polskieradio.pl/7/473/Artykul/1576104,Zmieni-sie-prawo-o-immunitecie-Posel-PO-sa-watpliwosci




Po porażce z Chorwacją. Pracowity dzień

Łatwo się wymądrzać po fakcie, ale nawet po ubiegłorocznym wielkim sukcesie polskich piłkarzy ręcznych na Mistrzostwach Świata mówiłem, że coś jest nie tak z naszą grą, zwłaszcza brakiem jakiejś myśli trenerskiej. Brązowy medal MŚ wywalczyliśmy dzięki wielkiej determinacji i zaangażowaniu zawodników, ale nawet dyletant widział brak pomysłu na grę. Tak jak wczoraj....

Dziś na zaproszenie Marszałka Sejmu wezmę udział w lunchu z Panią Prezydent Chorwacji, która była wczoraj na meczu, więc będę miał okazję pogratulować wygranej Chorwatów...
Poza tym dzień wypełniony pracą - m.in. trzy posiedzenia komisji, późnym wieczorem mam wystąpienie na sali plenarnej ze sprawozdaniem Komisji Regulaminowej, a w nocy głosowanie budżetu państwa na 2016 r. (tym razem akurat nie z zaskoczenia, tylko tak zaplanowano harmonogram prac).

A o 12.25 będę w I Programie Polskiego Radia.



Po weekendzie

Bardzo kapryśna jest w tym roku zima, ale przynajmniej miniony weekend był optymalny z punktu widzenia dzieci. Byliśmy więc dwa razy całą rodziną na sankach w parku (górka bardzo zatłoczona), a córki zarządziły zrobienie pięciu bałwanów (nawiązując oczywiście do pięcioosobowej rodziny).

*

Ponadto w piątek noworoczne spotkanie w gminie Bobrowniki, na którym wójt podsumował to co działo się w gminie w minionym roku.

*

Natomiast w sobotę świetna duchowa uczta w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląski - wernisaż wystawy prac Leszka Szurkowskiego i Ryszarda Tabaki "Incidental and Accidental. Między Przypadkiem a Determinacją", a także koncert Kwartetu Śląskiego. Na swojej stronie Centrum Kultury Śląskiej bez zbędnej skromności (skromność to cenna cecha, ale rzeczywiście nie warto z nią przesadzać) pisze, że ta wystawa pokazuje różnicę pomiędzy początkami tej instytucji, a tym do jakiego momentu doszła.
Rzeczywiście, widać różnicę, dostrzega ją każdy, kto CKŚ odwiedza, a do Nakła dociera wielu gości, często z odległych stron. Biorąc pod uwagę niezbyt powalający budżet instytucji, można powiedzieć, że to co udało się zrobić w tej instytucji, to prawdziwe mistrzostwo.
Niech się uczą inne instytucje kultury, z większymi budżetami, także te działające w innych pałacach, które chyba trochę osiadły na laurach.

*

W nocy w niedzielę fantastyczne uzupełnienie przeżyć artystycznych - w radiowej "Trójce", w audycji Piotra Kaczkowskiego cztery nowe (!!!!) utwory Black Sabbath.




O mediach i Nowoczesnej

Generalnie nie zgadzam się z lewicowymi poglądami redaktora Jacka Żakowskiego i jego socjalistyczną wizją świata, ale w ostatnim czasie dostrzegłem dwie jego wypowiedzi, pod którymi mógłbym się podpisać obiema rękami.
I. „Wielokrotnie krytykowałem państwowe media; nie stanęły na wysokości zadania, gdyby stanęły, PiS nie rządziłby dzisiaj w Polsce”- tak mówił pan redaktor Żakowski podczas manifestacji KOD-u pod TVP. Nie ma co ukrywać, że media maja wpływ na rzeczywistość i politykę, a trudno im to prawo odbierać. Spory wpływ miała np. „Gazeta Wyborcza” – np. namawiając Platformę do skrętu w lewo (niestety do tego idiotycznego pomysłu, który teraz musimy naprawiać, niektórzy dali się namówić…), czy też lansując np. partię „Razem”. Jednak chciałoby się, aby dziennikarze mediów publicznych zachowywali obiektywizm lub też otwierały się na szerokie spektrum dziennikarzy.
Nie oglądam zbyt często telewizji (wiedzę o świecie czerpię z radia, Internetu i gazet, a pilotem telewizyjnym w moim domu rządzą córki). Jednak często w ub. roku oglądałem w jednym dniu „Wydarzenia” Polsatu, „Fakty” TVN-u i „Wiadomości” TVP. Niech ci, którzy dziś mówią, że TVP była pro-Platformiana nie opowiadają głupot! Najgorszy i najczarniejszy obraz Polski, prawdziwego „kraju w ruinie”, zdecydowanie prezentowany był w „Wiadomościach”. W tym programie zawsze dominowały złe informacje, a jeśli już pojawił materiał o pozytywnych dokonaniach rządu, zaraz kontrowany był kilkoma smutnymi, np. o dziecku, któremu brakuje środków na leczenie itp. Oczywiście były to informacje prawdziwe, ale tak ułożone i dobrane, że można powiedzieć, że „Wiadomości” z dużą konsekwencją pracowały na wygraną PiS-u. Dlatego bawi mnie nawet troszeczkę fakt, że ci którzy tak stronniczo, antyrządowo „Wiadomości” redagowali, teraz są zwalniani z pracy przez PiS.
II. Jacek Żakowski o Nowoczesnej, wyjątkowo trafnie: „Nowoczesna powstała przeciwko PO, nie przeciw PiS-owi . Była pomysłem na (…) ukaranie Platformy za to, że nie posłuchała Leszka Balcerowicza i naruszyła interesy sektora finansowego [red. Żakowskiemu chodzi o OFE]. To się doskonale udało, ale ci na których niezadowoleniu Nowoczesna wyrosła też musza słono zapłacić za jej sukces i klęskę PO”. Nic dodać nic ująć. Zresztą widać to gołym okiem, że Ryszard Petru z większą zaciętością, a także intelektualnym zaangażowaniem krytykuje Platformę niż PiS. Nie wiem czy robi to z bezinteresownej złośliwości, czy też jest inspirowany przez rządzących, ale daje to takie same efekty i jest to chyba widoczne.


Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej

W poniedziałek, kiedy Polacy w fantastycznym stylu wygrywali w Krakowie z mistrzami świata Francuzami, byłem akurat w "Spodku", na meczach Białoruś-Norwegia i Chorwacja-Islandia (o czym nie omieszkałem informować sms-ami moich przyjaciół z Chorwacji). W niemal wypełnionym "Spodku" byli oczywiście kibice wszystkich czterech drużyn, ale dominowali Polacy. To kolejna, piękna impreza sportowa w Polsce (kraju, wiadomo, w ruinie...), a pełne hale w miastach, w których nie grają gospodarze imprezy, to fenomen na skalę światową.
To także kolejna duża impreza w Katowicach, które świetnie zmieniają swój wizerunek w ostatnich latach.



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |